Biznes, Skuteczny Marketing, Mapy, Kalendarze, Starodruki, Produkty Reklamowe Pergamena
środa, 24 sierpnia 2005

Regest – streszczenie dokumentu, listu, chronologiczny spis dokumentów z krótkim streszczeniem i podaniem miejsca przechowywania (abstrakt).

Dagome Iudex to najstarszy zachowany dokument sporządzony w kancelarii Mieszka I ok. 990-992 r. Prawdopodobnie tekst mógł zostać zredagowany na zjeździe kwedlinburskim na Wielkanoc 991 roku, kiedy Mieszko I spotkał się z Cesarzową Niemiec Teofano wraz z 12-letnim wówczas Ottonem III (tym samym, który 9 lat później pojawił się na Zjeździe Gnieźnieńskim). Samo słowo „iudex” traktując dosłownie oznaczało dostojnika, który sprawował władzę na jakimś terenia, nadaną przez kogoś innego. Abstrakt zapisany w Watykanie za pontyfikatu Grzegorza VII, pochodzący z ok. 1083-87 roku jest wielu miejscach zagadkowy. Według najbardziej możliwej teorii (Oswalda Balzera) kopista nie miał najmniejszego pojęcia, o jakim kraju pisze, zatem w swoim regeście dodał, że chodzi o Sardyńczyków, a tytuł dokumentu został nieomyślnie przekręcony z „Ego Mesco Dux” na „Dagome Iudex (et Ote Senatrix)” czyli „Ja książę Mieszko” vs. „Sędzia Dagome i senatorka Oda”.

Istnieje jednak przypuszczenie wykluczające teorię o błędzie kopisty. Interesujące wydaje się również imię przypisywane pierwszemu polskiemu władcy – Dagome (germańskie Dag \ romańskie Dagobert?). Mieszko mógł przyjąć je podczas chrztu w katedrze praskiej w 965 roku. Ale czy nie było to jego prawdziwe imię? Pewne jest natomiast, że Mieszko to nie imię tylko przydomek polskiego władcy. Czy tym właściwym mogło być Dagome?

Nasuwają się zatem kluczowe pytania. Czy człowiek sporządzający regest sądził, że pisze o Sardynii i przeczytał w ten sposób niewyraźny tekst oryginalny? Czy być może w oryginale było „Dagome iudex”, a nie jak sugerował mediewista Oswald Balzer „Ego Mesco Dux”?

Abstrakt odnosi się w równej mierze do wymienienia potomków Mieszka z drugiego małżeństwa, a pomija Bolesława Chrobrego, pierworodnego ze związku z Dobrawą. Warto zwrócić uwagę na fakt, że skryba nie przekręcił imienia syna Mieszka, mimo że ten nazywał się tak samo jak ojciec.

Nie ulega wątpliwości, że Mieszko I kazał sporządzić dokument w celu określenia granic własnego państwa, jak również oficjalnie oddać ziemie będące pod jego strefą wpływów pod opiekę papieża. W dokumencie jest zarówno informacja o stanie posiadania oraz odezwa (lub proklamacja) do biskupa Watykanu.

Podsumowując, mimo że przez wiele lat za powszechne było nie wiedzieć, że istnieje coś podobnego jak Dagome Iudex, to rola tego dokumentu może bezpośrednio świadczyć o naszych korzeniach, które do tej pory bezsprzecznie uznawaliśmy za słowiańskie. Regest sporządzony prawie sto lat po śmierci Mieszka (992 r.) nie odpowiada nam na wszystkie pytania jakie w związku z nim możemy zadać. Pamiętać należy tylko o tym, że z obecnych znanych źródeł sprzed tysiąca lat dotyczących nawet najwyższych organów władzy, można wnioskować różne hipotezy. Najlepsze jest jednak to, że każda z nich może być uznana za prawdziwą bądź też wykorzystana na aktualne potrzeby środków masowego rażenia (przekazu). Taki wydźwięk zaistniał w przypadku, kiedy kilkanaście lat temu wmawiano w szkołach, że Mieszko zdecydował się przyjąć chrzest z czeskiej strony, dlatego że obawiał się wchłonięcia przez Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, które nawracało pogan mieczem, a nie misjami duchownych. Dagome Iudex jest jednym z najważniejszych dokumentów, którego tekstu oryginalnego nie znamy, a który to być może wraz z innymi dowodami (poznańskie odkrycie archeologów) mógłby weryfikować wiedzę z czasów narodzin państwa Piastów.


Polecam:
Dagome Iudex
Co oznacza Dagome Iudex?
Historycy.org
Zbigniew Nienacki - Dagome Iudex

poniedziałek, 22 sierpnia 2005

„Cogito ergo sum” – Myślę, więc jestem. Te 3 słowa Kartezjusza kiedyś poruszyły elity myślące w Europie Zachodniej, która - co tu dużo gadać – stanowiła pępek świat w XVII wieku.

Skrajnym racjonalizmem lub naukowym empiryzmem można przenosić góry lub też usłyszeć rozmowę dwóch Chińczyków tłumaczoną na anielski język angielski w czasie rzeczywistym z drugiego końca Ziemi.

Wszystko to przydaje się jak fryzjer przy gilotynie, kiedy zmęczony szaraczek otwiera przypadkowy website i czyta kuriozum rzeczywistości. „Żabie oczy, brwi jak bobry”. Aby zaspokoić drzemiącą w każdym buszmenie duszę wrażliwego czytelnika oddaję na szerokie wody krytyki krótką peryfrazę:

Pojedynek Rocku. Sumo w rynsztoku.

Zawodnik Mokate Cappuccino i Kazuyoshi Funaki przystępują do procedury zlizywania kredy z palców. Wojenne barwy na twarzy Cappuccino i piana na ustach rozlewa się na spadziste oczy Funakiego. Każdy z graczy ma ty swój amulet, a co najważniejsze wiarę, że jest dzisiaj w stanie pokonać swojego konkurenta. Kazuyoshi pejczem dźga się w plecy i wyzwala sportową złość. U jego podnóży leży mała, wściekła i strzelista maskotka jakby przygotowana do skoku. Red Bull. Czyż to ryż? Mokate sypnął w matę kilkaset ziaren tego narodowego przysmaku skośnookich pobratymców, choć sam żółty nie jest. Kiedy Cappuccino tupając nogami popijał czarną jak ksiądz, wyborną kawę, Funaki swoim „sznurem rozkoszy” sięgnął kilku drobin ryżu, które ceremonialnie spożył wzbudzając entuzjazm wśród kibiców.


Love Me?

piątek, 19 sierpnia 2005

„Cała Prawda jest nudna, a poza tym może być kłamstwem”

Monolog Wariata.

Inspiracja przyszła: Julian Tuwim - "Straszni mieszczanie";


Są wszędzie. Ich beton partyjny i płyty główne w akompaniamencie zaschłego technokratyzmu pozwolił na umiejscowienie w nich miliony towarzyszy pracy, jak kiedyś nazwalibyśmy społeczeństwo lub opinię publiczną. Dawni wrodzy ludu z charyzmą i młodzieńczym huciem wciągną nosem pokraczne parodie i oddadzą salwę słów w potok myśli konstruktorów zatęchłych ruin współczesnych miast. Nienawidzi ich większość spoconych umysłowo i analizuje przyczynę bagatelizacji infixów w środowisko teraźniejszości w większości opartej na spadku ubogiej czeladzi przeszłej i przyjaźni sąsiedzkiej.

Z żalem o zdrowie, komfort i normatywną wygodę towarzystwo tonie w imponderabiliach tej niedołężnej machiny śmiechu i groteski. Nieokiełznane próbują przybrać kształt oprętowanego kartonu wypełnionego wszystkim co zniechęca do bytowania, a zarazem stają się kołchozem dla maści pogardy i wścibstwa. Aura i niepowtarzalny klimat jaki wytwarza ich obecność równą się z pewnością mniej niż koniunkcja implikacyj w równoważni posadzki lub dykty. Brak logicznego wytłumaczenia na ich obecność tkwi w sensie otumaniania i podporządkowywania stert gotowych na tłuszcz obrastającą mózg i myślenie własne. Mogą przybierać najróżniejsze formy. Od fali po podkówkę kulawego kuca.

Co je napędza? Koniunktura głupoty. Co sprawia, że nie ma sprzeciwu na ich dalszą rozbudowę? Cena, za jaką można je uzyskać. Do czego powstała ich idea? Do fundamentów równości klasy i upośledzania zmysłów. W każdym razie pal je licho, nałogowcu i Jaremo. Zaplanowana Tortura dla pokoleń sprawia problem prosty, acz złożony. Prymitywna katusza z długim terminem ważności i wirtualność przepychu daje pole dla baranienia istoty myślącej, coraz częściej inaczej.

P.S. Tekst był publikowany na portalu Hotnews.pl


czwartek, 18 sierpnia 2005
„Użyj swoich myśli, użyj swojej mowy, użyj swojej pięści, użyj swojej głowy” 
Dezerter.

Wszystkim tym, którym przypadł do gustu (biustu lub inwencji) "NIEPOPRAWNY WYBORCA" wydaje rozporządzenie promowania strony następującymi adresami:

http://wyborca.blox.pl
http://wyborca.go.pl
http://wyborcza.go.pl
http://wyborcza.bo.pl
http://wyborcza.tk
http://absurd.rox.pl

gdyż stanowią one JEDNO!

Jednocześnie zapraszam na kanał RSS, który znajduje się pod adresem - http://wyborca.blox.pl/rss2

Natomiast jeśli jesteś biednym internautą i nie wiesz jak się dodaje kanały RSS do przeglądarki Mozilla Firefox; wejdź wędrowcze na http://www.firefox.pl/d-livemarks.html a odpowiedź uzyskasz natychmiast.

Jednocześnie Ci, którzy stwierdzili, że ich strona internetowa bądź też (Daj Boże!) prasa drukowana nie może oprzeć się bez mojego tekstu, felietonu, groteski czy też inszego artykułu wskazane jest odwiedzenie tej strony ---> http://waffe.republika.pl/promocja.htm

Zapraszam na łamy "NIEPOPRAWNEGO WYBORCY".


P.S. Już niedługo dalsze materiały reklamowe oraz więcej tekstów, za które mnie znienawidzicie.

Aktualizacja: Poniżej znajduje się banner, który po wpisaniu kodu...

<a href="http://wyborcza.go.pl" title="Niepoprawne Wieści"><img border="0" src="http://wyborca.blox.pl/resource/niepoprawny.gif" width="468" height="60"></a>

...pojawi się w takiej postaci:


poniedziałek, 15 sierpnia 2005

26 sierpnia 1914 roku generał Drugiej Armii Rosyjskiej – A.W. Samsonow w głównej kwaterze ulokowanej w Nidzicy jadł właśnie obiad z szefem sztabu, gen. Potowskim i brytyjskim attache wojskowym, majorem Knoxem, kiedy to rozbita dywizja z XXIII korpusu pojawiła się na ulicach miasta. Było to spowodowane odrzuceniem ów oddziałów odsłaniających lewą flankę gen. Martosa w centrum teatru wojennego. W tym czasie XIII korpus gen. Kliujewa zdobył Olsztyn, ale na wieść o odparciu XXIII korpusu podążył na pomoc gen. Martosowi.

Tego samego dnia dwie dywizje z VI rosyjskiego korpusu przerywając marsz do Biskupca, starły się z prącymi naprzód nieprzyjacielskimi formacjami Mackensa i von Belowa. Dowódca rozbitych oddziałów, gen. Błagowieszczeński stracił ok. 5000 ludzi i 16 dział artyleryjskich, co pozwoliło otoczyć Niemcom prawe skrzydło armii Samsonowa. Nazajutrz o 4 rano potężny ostrzał artyleryjski I korpusu gen. von Francoisa w kierunku Uzdowa (Usdau) zmiótł z pola bitwy rosyjskie dywizje siedzące w okopach, a niedobitków odrzucając do Działdowa (Soldau). O godz. 11 bitwa została rozstrzygnięta na korzyść artylerii.

28 sierpnia ponowny atak gen. Francoisa, a także postęp wojsk gen. Mackensa na i von Belowa na prawym skrzydle gen. Samsonowa energicznie zajmowały kolejne pozycje. Jednocześnie na lewej flance formacje gen. von Scholtza silnie uderzyły na Waplewo spychając Rosjan do Olsztynka.

Gen. Samsonow wyjechał z Nidzicy, gdzie mieściła się kwatera dowódcy, walczącej już tylko w sile XV i XIII korpusu Drugiej Armii Rosyjskiej, wydając równocześnie rozkaz odwrotu pozostałości z tego, co jeszcze przed kilkoma dniami miał pod komendą.

29 i 30 sierpnia ujęto głównodowodzących rozbitych w pył dwóch nieugiętych korpusów – gen. Martosa i gen. Kliujewa. W lasach na północ od Nidzicy, a także ok. 15 na wschód od miasta resztki zostały wybite lub poddały się.

30 sierpnia gen. Sirelius uformował rozproszone pułki oraz artylerię przystępując do kontrofensywy co doprowadziło do odbicia Nidzicy. Jednakże ten akt nastąpił zbyt późno, więc miasta Rosjanom nie udało się już utrzymać. 

Szala niemieckiego zwycięstwa była ogromna. Wzięto do niewoli ok. 92 000 – 120 000 żołnierzy, zabitych i zaginionych było ok. 30 000, a z XXIII korpusu, który 26 sierpnia zalał tłumnie aleje Nidzicy pozostała mniej więcej brygada.
piątek, 12 sierpnia 2005

Dziura ozonowa, łącznie z efektem cieplarnianym, kwaśnymi deszczami i eutrofizacją należy do listy żelaznych nieszczęść, do których ekolodzy zaliczają przyszłe zagrożenie życia na Ziemi. Według obiegowych poglądów uwolniony z freonu chlor łączy się z ozonem powodując jego destrukcję. Właśnie brak tej rzadkiej odmiany tlenu (o3) nad obydwoma biegunami w okresie zimowo-wiosennym jest głównym powodem poruszenia, które swój początek miało w grudniu 1973 r., kiedy to F. Sherwood Rowland i Mario Molina po raz pierwszy zaobserwowali to zjawisko.

 Warstwa ozonowa tworzy się w stratosferze na wysokości (jak różnie się podaje) ok. 15-40 km. Powstaje ona pod wpływem promieniowania ultrafioletowego (UV), które w znacznej części pochłania i przed którego zgubnym oddziaływaniem chroni życie na Ziemi. Promienie UV niosą w sobie szczególnie duży ładunek energii. Najkrótsze fale poniżej 200 nanometrów są w całości pochłaniane przez atomy azotu i tlenu. W efekcie niektóre dwuatomowe cząsteczki tlenu ulegają rozbiciu – tworząc triadę ozonową (O3). Odbywa się to głównie nad równikiem, wysoko w stratosferze, i stąd bogate w ozon powietrze wędruje ku biegunom. Tak utworzony ozon pochłania promienie w zakresie 200-300 nm*, najgroźniejszych dla życia (naświetlanie nagich komórek tym zakresem UV powoduje ich śmierć). Natomiast promienie nadfioletowe w zakresie 300-400 nm nie są pochłaniane i nie docierają do Ziemi. Ten wymiar zatem zawsze był czynnikiem środowiska naturalnego.

Faktem jest, że każdej wiosny nad Antarktydą tworzy się „dziura ozonowa”, tak jak faktem jest, że zanika ona potem w ciągu kilku tygodni, by „rozpłynąć się” w atmosferze, kiedy to wir „ulatnia się”, a bogate w ozon powietrze wpada do dziury, aż do następnej wiosny. Faktem jest, że chlor wchodzi w reakcje z ozonem powodując jego niszczenie i faktem jest również, że chlor zawarty jest we freonach, których nie wytwarza natura i których rosnąca koncentracja w atmosferze jest dziełem człowieka.

Jeśli chodzi o chlor, który niszczy ozon, to istnieje teoria, że nie jest to chlor będący skutkiem działalności człowieka. Normalna cyrkulacja powietrza atmosferycznego zawierająca zanieczyszczenia przemysłowe nie przekracza granicy troposfery, czyli śr. 10 km. Roczna produkcja freonów (CFC) do atmosfery wynosi ok. 750.000 ton w przeliczeniu na czysty chlor. Taką samą ilość chloru jest w stanie „wyprodukować” i „wpuścić” do atmosfery sam jeden wulkan Mount Erebus i to w ciągu tygodnia! Wszystkie wulkany świata wypuszczają w ciągu roku ok. 36 mln ton chloru. Gdy zdarzają się wielkie erupcje jest tego znacznie więcej (dochodzi jeszcze spalanie lasów i parowanie oceanów). Gdyby, więc uznać katastroficzne wizje entuzjastów „dziury”, należałoby się spodziewać, że życie na naszej planecie już wkrótce przestałoby istnieć. Dowodem są kwaśne deszcze w tych rejonach o mineralizacji 250 mg/l (http://pl.wikipedia.org/wiki/Mineralizacja) i odczynie 2,4-2,5 pH (czyli kwaśniejsze od soku cytrynowego). Jest to bardzo ważny i kapitalny argument w teorii, że czynnikiem odpowiedzialnym za destrukcję ozonu stratosferycznego są gazy wulkaniczne (erupcje piroklastyczne) i wznoszące prądy monsunowe. Obok dużej ilości pyłu, pary wodnej, gazów zawierających CO2,H2,N2,SO2,S2,Cl2,H2S,B(OH)3,NH3,CH4 oraz chlorków i fluorków metali m.in. rtęci.

Drugi czynnik kształtujący omawiane zjawisko, to prądy wznoszące osiągające wysokość 25 km, gdzie temperatura powietrza w tropikalnych monsunach wynosi –40 stopni C. W takim wypadku powstaje azotan chloru (ClONO2), gdzie cząsteczki uprzednio wolnego chloru uwięzione są w kryształkach lodu, więc są nieaktywne z ozonem. Masy powietrza zwrotnikowego wraz z azotanem chloru przemieszczają się z obrębu antycyklonu zimowego w stratosferze w kierunku biegunów. Inaczej rzecz biorąc: zimowe powietrze wzbogacone w ClONO2 wysoko nad Ziemią leci ku najbardziej wysuniętym na północ punktom naszej planety. Przy ocieplaniu się powietrza następuje uwolnienie chloru i jego reakcja z ozonem.

Freony, które są podstawą przemysłu chłodniczego i klimatycznego w świetle przedstawionych argumentów mają znikomy udział w powstawaniu i przyczynianiu się do „dziury ozonowej”. Ich wpływ (a w zasadzie produkt ich rozpadu – chlor) nie upoważnia do podjęcia radykalnych kroków na rzecz ograniczenia ich emisji. Regulowanie przemysłu, jak w każdym wypadku mogłoby doprowadzić do prawdziwej tragedii, zwłaszcza w krajach tropikalnych.

Dziś znane zamienniki dla CFC (tzw. HCFC z dodatkowym atomem wodoru) są ponad dziesięciokrotnie droższe od freonów, a ich wymianie musiałoby podlec tysiące urządzeń (co wiąże się z setkami milionami $). Czy na taki ogromny obrót nie będzie stać jedynie największych i najbogatszych gigantów świata przemysłowego?

Natężenie UV rośnie o 1% co każde 50 metrów wysokości. Na poziomie 5 km jest dwukrotnie większe niż na poziomie morza. Wg teoretycznych założeń 1% spadek ozonu odpowiada 2% wzrostowi promieniowania UV – a to odpowiada ok. 20 km wycieczce na południe. Jeśli miałby się spełnić czarny scenariusz freonowy (na co się nie zanosi) to spowodowałoby to wzrost UV równoważny przejażdżce ok. 100 km w kierunku równika np. z Gdańska do Grudziądza.

Nie zmienia to faktu, że dziura istnieje i istniała od początku tworzenia się skomplikowanej formy organizacji materii, zwanej życiem. 

Naucz się myśleć jak Bogaci!
*nm- nanometr = 10-9 m
czwartek, 11 sierpnia 2005

Z unikatową precyzją umoczył część swojego profilowanego i ze wszech miar subtelnego paznokcia codziennie doprowadzanego na szczyt doskonałości za pośrednictwem pilarki ścieranej od lat na genetycznie jednakowych pazurach. Ta familijna ciągłość użytku przysparzała mu aszkenazyjskiej dumy z racji tradycji rodzinnych i dalekiego korzenia rabinackiego drzewa genealogicznego. Suchota zamieniona w wilgotność. Metamorficzne przeobrażenie się w zmianę. Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Przetarł oczy i rzucił wrogie spojrzenie na skroplony opuszek palca, z którego przeźroczysta woda strumieniem spływała w kierunku sperlonego wynaturzenia skóry. Po czym włożył całą dłoń do jajowatej wyrwy wypełnionej pozorowanym żółtym piaskiem i będącymi w stanie gawry odpadami skalnymi oraz, o dziwo, nieco upośledzonymi muchami – bez skrzydełek.

Widok u niejednej trójwymiarowej dwulicowej jednostki wywołałby zaskoczenie albo też niekontrolowaną konsternację, u co uczciwszych – stupor. Bzykuny rozpoczęły zaciekle bronić swojego terytorium. Mokra dłoń obeszła piaskiem, na który rzuciły się wściekłe do nieprzytomności, lecz agresywnie trzeźwe ośmioodnóżowe robale. Bajzel uległ przemianie na skutek działalności człowieka. Prawa natury zostały naruszone, czego eko-strażnicy nie mogli zostawić bez oczywistej w tej okoliczności zemsty. Pierwszy tuzin z owadzią bezwzględnością wszczął odgryzanie kości nadgarstka, drugi szwadron zaś ruszył penetrować naczynia limfatyczne skazanego na rozprawę (z nimi) bez sądu. Brodzenie przyniosło natychmiastowe efekty. W ciągu kilku chwil kończyna zesztywniała i opadła bezwiednie na deskę rozdzielczą ( przestrzeń od aluminium).

Retrospekcja: Przed umoczeniem noc była długa i praktycznie bezsenna. Zakraplane gardło nie znało pustyni w migdałach. W wyniku licznych przetasowań i ruchów górotwórczych wulkan wybuchł, a magma wypłynęła z krateru od teraz nazwana lawą. Ciało całe drżało a opróżnienie nadeszło nagle i za sprawą używek. Natchnienie brnęło przez liczne odpryski, które kształtując majestatyczne wzorki na ceramicznej powłoce muszli oddało kontrast artystycznego przekazu obrzydliwej fizjologii.



Wenę spisał: Ąrzef
środa, 10 sierpnia 2005
(...) Niezapomniane spotkanie (...)

Polki wyszły dziś nieco zdegustowane. Ich rywal solidny jak mur berliński - zespół niemiecki wprost depiluje, ... przepraszam, emanuje pięknem srebrzanych foteli i amortyzujących popiersie sakiewek z suitami. Polkom również nie można odmówić atutów intelektualnych. Solidne jak Solidarność, nie wałęsają się pod wąsem swych koleżanek zza Odry...

Ąrzef.





piątek, 29 lipca 2005

Introdukcja:

W roli głównej: Dzierżykraj Kwaśniewski

Scena kulminacyjna: Komunia Paryska


Owinięte w sreberka oczy Dzierżykraja wymownym gestem zapraszają ów śmiertelnika, a zarazem grzesznika na spowiedź z nominowania. Deska łopocze, drewno się ugniata, Belka się rozchodzi. Do konfiskusjonału podchodzi po raz pierwszy. Trudy i brudy Bagdadu zrobiły swoje. Wtenczas nie została udzielona komunia. Drugie podejście jest śmielsze. Ze zdrowiem w budżecie i rysach kruchej chłopiej twarzy widać promyk nadziei. Ale tym razem to wierni zgromadzeni przed kielichem mszalnym zablokowali ceremonię. Towarzyszący mu towarzysze nie składają broni, ale są sowicie odprawiani. Odziani w napchane kieszenie flagi polskiej. Sierpc i młot pneumatyczny rozliczający te posunięcia zbliża się nieubłaganie. Tu nawet modlitwa ku czci inwokacji nie pomoże. W tej sytuacji pleban Dzierżykraj rozpisuje powszechne pobory. Tylko kto będzie pobierał, gdy podczas pełni lata i lotu w MIG zakłady, masy i elektrownie jądrowe są zamykane. Zaiste wielkie to jaja... na twardogłowych. Lament.

środa, 27 lipca 2005
„GW” opublikowała informację dotyczącą wczesnych metod wykrywania depresji. Otóż okazuje się, że brytyjscy uczeni zaobserwowali niezwykłą ‘prawidłowość’. Orzekli oni, iż nowo narodzone maluchy, które ważą mniej niż 2,5 kg w dorosłym życiu dwa razy częściej zapadają na tą nieznośną chorobę. Angielska uczona z Bristolu, przedstawiona jako ‘autorka badań’ – jak to w świecie nauki bywa – in crudo wysuwa ciekawą hipotezę: „To prawdopodobnie efekt ograniczonego wzrostu dziecka w macicy”, po czym dodaje „(...) nie ma powodów do paniki. Jest tyle innych czynników zwiększających ryzyko depresji u człowieka, że ten jeszcze o niej nie przesądza”.

Tyle suchoty. Wiadomość jest generalnie trzeciorzędna i zasługiwałaby na szybkie zapomnienie gdyby nie posłużyła za przykład.

Depresja jako choroba została ‘uświadomiona’ rozkwitającemu społeczeństwu w XX wieku. Opisano jej objawy, zjawy i porady co z nią począć. Wg ochrzczonego przez potomnych ‘ojca psychoanalizy’ – Z. Freuda pojęcie to wiąże się z wrogim przejęciem uczuć, emocji i własnych wartości poprzez wczesnodziecięcą utratę czegoś cennego.

Animus simul cum re concidit (Umysł przystosowuje się do okoliczności). I oto mózg kształtowany w łonie matki, który może być różnorako utarty przez żywot (człowieka poćciwego; wytłoczone z takiego rozumu za Rejem) jest siedliskiem depresji, regresji i pisanej przeze mnie dygresji.
Uwarunkowania wpływające na poczucie, które opisuje definicja tej niesympatycznej przypadłości jest przeniesione, przy rozumowaniu naukowca z Zjednoczonego Królestwa WB, na podłoże genetyczne. Grunt środowiskowy – wydawałoby się kluczowy! – nie zalicza się do czynników kształtującej się później choroby. Istny paradoks. Negacja negacji.

Skomplikowana forma organizacji materii, jak przystoi - w okresie ‘badań i zabiegów naukowych’ - nazywać „życie” czyni jednak wszystko by uogólniać, streszczać, klasyfikować, planować, unormować i nadać jednolitość. Skoro jedno kłóci się z drugim (np. Morze Martwe, a jednak jezioro!), wyszczególnia się przyczyny i skutki. Jajogłowi (albo „Jałogłowi”) powoli zgłębiają tajemnice naszych zachowań, działania umysłu i umiejętności (zB. myślenia lub stuporu). Nieprzewidywalność ludzka stanowi jednak najważniejszą barierę dla tych, którzy na takich dociekaniach mogą skorzystać. W brak głębszego celu w roztrząsaniu takich problemów ludzkiej psychiki nie wierzę.

Śnił mi się Freud. Co to znaczy? Znalezienie kamienia filozoficznego na lepienie ludzi byłoby czymś genialnym. In eandem (na tenże) czas jest! Jeśliby tak poznać co trapi osobnika masowego, czyli zwykłego szaraczka i siedzący w jego głowie hesperyjski sad to przy minimalnym zaangażowaniu można by go ukuć ‘jak należy’, tzn. jak nam się podoba.
Powracając do depresji; przyjmuję, że ‘nieświadome przeżycie utraty’ jest usuwane jak ręką odjął. Wystarczy zmienić układ nerwów i nerwików w kilku miejscach i hockglueck gotowy! Żadne tam skakanie na bungee (podobno zwiększające ilość adrenaliny i innych hormonów) i wtryskiwanie endrofiny (h. szczęścia) do naszego ciała.

Dziś jednak są inne – bardziej higieniczne – metody wpływania na wolę. Konsumpcjoniści, odłamy hedonistów i słabiej opanowywujący elementy logiki i kojarzenia faktów – lud pracy bądź rezerwowe posiłki współczesnej kosy i brony (bynajmniej nie tylko klasy rolniczej!). Czy oni są najbardziej podatni na transfuzję informacji?

Na prawo i lewo wymachuje metaforą. W tym zawiłym określeniu ukrywa się sposób na przetrwanie. I to nie byle jakie! Wspomniany już rozwój i postęp nauki zaopatrza nas we wszelkie wygody przeżycia. Skutkiem tego jest mniejsza chęć do zachowania ciągłości swojej ‘linii produkcyjnej’ oraz wykorzystanie komfortu ‘wyziewów technologii’. Przykład kuriozalny: Kto z członków należących do teraźniejszej populacji woli uszyć samemu buty, niźli ruszyć do skupiska handlowego i tam kupić gotowe? Wszystko ma swoją opłacalność i cel. Bywają rzeczy bez wartości.

Par exellence doradzanie, inaczej manipulacją wiedzą ma jednostce ‘pomóc odnaleźć się’ czy też ‘zadbać o nią’. Osobliwe jest to, dlaczego jednostka sama sobie nie pomoże, nie odnajdzie się i nie zadba o siebie. Ma przecież rozum.

Problemem jest depresja? Stres? A może atrofia zmysłów? Być może. Z czystego pragmatyzmu stawiam jednak na poruszony wcześniej wątek sprzeczności. W istocie człowiek jest doskonały i nieudany jednocześnie. Zależy to jednak od perspektywy i konkretnego przypadku. Czasoprzestrzeń jest zakrzywiona a wymiarów jest więcej niż trzy.
1 ... 11
 
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Niepoprawny Wyborca w katalogu Gwiazdor