Biznes, Skuteczny Marketing, Mapy, Kalendarze, Starodruki, Produkty Reklamowe Pergamena
sobota, 18 października 2008
Mimo wszystko dotychczasowe doświadczenie i ciągle zmniejszający powierzchnię nieużywanych klastrów, twardy dysk, pracował doskonale, popełniając coraz to nowe błędy, stare odsyłając w zapomnienie.

Szkice zarysowały się coraz wyraźniej, a kolorowe kredki wypełniały życiem zmruszały krajobraz pastelu.

Ogłoszenie w gazecie było szare jak mydło i pozornie nie zwracało niczyjej uwagi.


- Bardzo żałuję, ale terminy do końca miesiąca mam już zarezerwowane -
w słuchawce odezwał się męski tembr o wysokim nasyceniu powagi.

- Jestem przekonany, że mimo tego, iż wydaje się być Pan osobą niezwykle zajętą znajdzie Pan z pewnością czas na rozwiązanie mojego problemu.


- Z pewnością. Pochlebia mi Pan swoją gładką grzecznością jednakże czasu wstrzymywać jeszcze nie potrafię, aby móc obsłużyć wszystkie zlecenia -
nasycenie w żadnym stopniu nie zmieniało swojej esencji.

- Problem, z którym ma Pan przyjemność się spotkać z natury rzeczy i czystej żądzy rozszerzenia horyzontów, co wpisane jest w pańską profesję, jest niezwykle interesującym zjawiskiem. Wątek, który może Pan podjąć całe mile świetlne da Panu przewagę nad konkurencją -
krasna oracja rozpoczynała swoją szarżę - o ile kiedykolwiek konkurencja zdołałaby nadepnąć Panu na piętę. Krótko mówiąc oferuję coś więcej. Progresję i sowite wynagrodzenie - wysokie "C" zabrzmiało jak propozycja nie do odrzucenia.


- Niestety odmawiam -
rzekł spokojnie stonowany głos, a w słuchawce zadźwięczał przeciągły sygnał rozłączenia..

c.d.n. ;)

poniedziałek, 13 października 2008
Do przestronnego pokoju zastawionego kanapą i szarymi fotelami zajrzała głowa mężczyzny wyraźnie mającego interes do ubicia i nabicia portfela pokaźną sumą gotówki. Aranżacja przestrzeni była o tyle nietrafna, co niecelna, o ile na wyrost, o tyle chaotyczna oraz mająca w sobie całą tablicę Mendelejewa niepotrzebnych, niepraktycznych, nieprzystających i rozrzuconych w nieładzie pierwiastków.

W tym czasie głowę uzupełniła reszta ciała i przed obliczem urzędującego na zatłuszczonej kanapie osobnika z oczyma wpatrującymi się w zalany kilkukrotnie dywan, o który na wejściu człowiek interesu potknął był się niezręcznie, stanął on, we własnej osobie - architekt i twórca.

Potrafił z czarnego zrobić białe, nie koniecznie używając detergentów, a z białego kolorowe, nawet gdy nie świeciło słońce po deszczu. Jednym zdaniem, był człowiekiem posiadającym liczne manualne i umysłowe umiejętności rozwiązywania problemów w każdym calu. Plotka niosła wieść, że było to wynikiem gordyjskiego węzła, którego część zawsze miał przy sobie w charakterze amuletu. Wieść niosła plotkę, że jest magikiem z innego wymiaru a jego właściwy świat równoległy jest taki sam jak wśród niosących, lecz niestety jego organizacja jest zupełnie odwrotna. Wliczając pojęcia, ludzkie myśli, kształty, bezmiar cierpień i beztaleńcia.

Prawda była naga i gorsząca. Bynajmniej nie leżała pośrodku. Flet z mandragory zadźwięczał i wydał pierwsze tresujące akordy.

Polski akcent obcego słowa, a w dalszej konsekwencji - wyrażenia obnażył hydraulika, majstra złotą rączkę. Magik był Polakiem.

Posiadał wiele wad, uczył się pokory całe życie, rozdzielał włos na czworo po czym szukał filozoficznego kamienia i igły w stogu siana. Doznawszy nagłego olśnienia, które spłynęło na niego łechtające podniebienie i szare komórki, podjął decyzję o nieustannym parciu i eksploracji.

Przeciętność wpisana w naturę każdego człowieka, dopóki nie dozna on przebudzenia w sobie, żądzy rozwoju i doznań różnego kalibru, została wypisana na licznych aksonach i w chwilach lęku, niepewności i załamania dudniła w uszach w akompaniamencie pulsującej krwi i świadomości straty..

KILLING THE INNOCENCE.

Umarła na nieuleczalną chorobę wyzwolenia wyjątkowości. Jednak, jak każdy nowotwór posiadała zdolność do odradzania się niczym feniks z popiołów, a wtedy atakowała ze zdwojoną siłą. Społeczna miałkość ciągnęła w dół i tylko chytrość, nieustępliwość oraz pewność osiągnięcia wyznaczonego celu uśmierzały nowotwór starym, sprawdzonym sposobem:

PROGRESS YOURSELF.

Pokój czekał gotowy w zupełnie innym świetle na opinie ciemnoty. Podróż do ciemnogrodu trwała w uparte. Nieustępliwość przeszyta grotem w stylu retro z zacięciem wigwamu i polotem galopującego kopyta.

Aktywność na zmieniające się okoliczności i akomodacja przebiegały łatwiej gdy podchodziło się do nich ze spokojem i na leżąco. Aktywność wymaga jednak szybkości bowiem lepszy nie pieprzy tylko jest pierwszy. Grunt w kawałku ziemi, aby być najlepszy cały czas! Aż do cnej śmierci.
niedziela, 30 września 2007
Inspiracja: "Ja daję za niego, bo on jest goły" (cytat pochodzi z ust mojego znajomego; opisuje stan na krawędzi w jakim się znalazł wraz ze swoim przyjacielem).

Scaliwszy wspólne doświadczenie w kwestii pojednania i okrywszy rąbkiem spódnicy, obnażone bezecnie, nagie łydki, człowiek zastygły w uniesieniu woli podniósł się z kimona, w które uderzył kilka chwil wcześniej w towarzystwie szerokoustej i bladej na wskroś partnerki i nie zwracając uwagi na brak jakiegokolwiek odzienia jął przygryzać w wargach papierosa. Nie było to czynem szalonym jak koszerne niedawno zażyłości wespół z przypadkowo poznaną białogłową, która przekręciła się właśnie z lewego na prawy bok, mamrocząc pod nosem to, czego było jej mało. Nagi człowiek palił papierosa bez zapamiętania, nie okazując przy tym nawet krztyny uwagi zataczającej się w majaczeniach dziewczynie, której kształty wyraźnie rysowały się na tle łuny księżyca dostającego się przez okna do ciemnego pokoju w przestrzeni naznaczonej papierem, szkiełkiem, książką i okiem.

"Jestem cholernym sukinsynem" - przemknęło przez myśl nagiemu jeszcze przed chwilą człowiekowi, który teraz siedział za kierownicą metalicznego BMW i pędził do mieszkania znajomej, która usychając z samotności dzień wcześniej telefonicznie zaproponowała spędzenie wieczoru podjeżdzającemu właśnie pod jej dom, nie tak dawno gołemu, miłośnikowi 6500 związków chemicznych zawartych oszczędnie w opłatku dla chronicznie uzależnionych. "Świadoma własnych potrzeb" - ciągnął dalej myśl, kompensując efektywnym zakończeniem godzinę później.

Samochód zaparkował był kilka przecznic od mieszkania samotnej sarenki, której właśnie przegryzł gardło. Trafem zupełnie nieprzypadkowym i niezupełnie z góry zaplanowanym wstąpił po drodze na chodnik ku drzwiom zwykłym, zamkniętym podobnie jak większość znajdujących się na tej ulicy gwarnej ciszą w momentach bez brzasku i oświetlenia dziennego słońca i nocnej mary lampy.

Drzwi otworzyły się a dźwięczące klucze z powrotem znalazły się w kieszeni otwierającego. Z przestronnego przedpokoju obitego w drewnie człowiek z kluczami obijającymi się w spodniach wszedł do ciemnego pomieszczenia, w którym zabłysły zielone oczy kota. Mimo niejasności sytuacji człowiek wiedział, w którym miejscu przejść do pozycji siedzącej. Kot zamknął oczy, mrok zaskrzył się znów. Zwierzak zaczął węszyć święcone symbole znajdujące się na stole. Kiedy otworzył ślepia, obraz który miał okazję obserwować rozmazywał się mu przez oślepiające światło żarówki skierowanej wprost na niego. Kocie ruchy, sarnie wycie, dzika namiętność, odgłosy zwierzęcej natury - takie sceny rysowały się wewnątrz umysłu tego symbolu, spadającego na 4 łapy i jeden nastroszony sierścią ogon.

Czas płynął wolno, a niemała dawka przyjemności wstrzyknięta jak kroplówka w żyły chorego, rozlała się strumieniem po ciele bydlaka.
Powracam. Tym razem będzie to zupełnie nowa jakość. Przygotujcie się na naprawdę mocne uderzenie. Będzie to nosiło znamiona ciosu śmierci dla wielu stereotypów, potocznych przekonań i złudzeń, które mylne nazywa się zjawiskami. W żargonie wing-tsun mówi się: lyn-wan-keen.

niedziela, 13 maja 2007
sobota, 14 kwietnia 2007
Ogromnego zaskoczenia doznałem wczoraj (może dlatego, że był to piątek trzynastego?) słuchając rano radiowej "Trójki". W środku sympatycznej audycji, którą prowadził niezwykły bonmociarz, Wojciech Mann, myśl dnia wygłosił niespamiętany przeze mnie z nazwiska profesor. Objawił on symbol, jego zdaniem, polskiej prowincjonalności, którego wyrazem jest największa liczba tłumaczeń na języki obce "Dzienniczka" siostry Faustyny Kowalskiej. Ów niestety nie zapamiętany przeze mnie z nazwiska profesor, któremu tą wiadomość przekazał znajomy, był szczerze zaniepokojony tym, że to nie np. Kinga Dunin (usposobienie takich bab jak ona poetycko określił Stanisław Michalkiewicz - "brzydkie kobiety o wypryskach zjełczałego tłuszczu na otyłych twarzach"), bądź Wisława Szymborska (wyborna poetka, oczywiście wyłączywszy pangieryki na cześć Stalina, Lenina i Partii w latach "błędów i wypaczeń"), są polskimi literatkami najczęściej i najchętniej tłumaczonymi pisarkami na języki obce.

Nie bardzo rozumiem na czym ten prowincjonalizm ma polegać, bo jeżeli najbardziej znana polska mistyczka i święta kościoła katolickiego jest tak chętnie tłumaczona i czytana za granicą, powinno to raczej świadczyć o światowości jej "Dzienniczka". Oczywiście, gdyby taka Kinga Dunin była najchętniej tłumaczoną polską pisarką świadczyłoby to z miejsca o "nowoczesności" i "postępowości" polskiej literatury i kraju jako takiego.

Naturalnie, zdziwiony tym nie jestem, że profesor w radiu wygłasza podobne mądrości, gdyż spustoszenie jakiego dokonał socjalizm w głowach wielu 'uczonych', tak trafnie nazwanych przez p. L. Dorna "wykształciuchami", jest przerażające. Jednak podobne poglądy są tylko "signum temporis", a po okresie odchyleń jest szansa na powrót do normalności.



Bowiem jak napisała w "Dzienniczku" siostra Faustyna Kowalska: "
Jeżeli wszystkie inne możliwości zawiodą, zatwardziałych grzeszników Bóg leczy spełniając ich pragnienia". Rozmaite elementy socjalizmu otaczają nas wszem i wobec (od przymusu ubezpieczeń po przymus szkolnej edukacji do 18 roku życia), zatem kiedy czarne proroctwa Nieustraszonych Łowców Komuchów się spełnią, a socjalizm (ukryty pod różnymi nazwami; najsłynniejsze to oczywiście "sprawiedliwość społeczna") zbankrutuje będzie normalność? Oczywiście, że nie, gdyż każdy człowiek tęskni za nieznanym i idealizuje przeszłe epoki. Najlepszym wyjściem jest uświadomienie sobie, jakimi prawami od lat rządzi się świat. I pogodzenie się z tym, dlatego, że skutecznie uniemożliwia to późniejsze rozczarowanie kwestiami, w które mogło sie wierzyć przez całe życie. Te odwieczne prawa są bardzo proste i dają się streścić następująco: pieniądz, pieniądz, pieniądz. To jest czynnik, który rządzi światem, a cała reszta (ideologie, kodeksy, wartości) to tylko poruszająca wyobraźnie przykrywka.

Oczywiście nie każdy musi to wiedzieć, bo znacznie wtedy wzrasta konkurencja na rynku tych uświadomionych. Naiwnych jest łatwiej przekonać, przestraszyć i w konsekwencji...ubezpieczyć.
wtorek, 30 stycznia 2007
Modus operandi zależy od sposobu myślenia.

Pamięć Ci odjęło?
Wszystkie niepowodzenia w cierpienie miast w zysk obracasz? Amerykański wzorzec z przekonania odrzucasz? Dlaczego mózg masz w głowie? Korpuskularnym mgnieniem lewej powieki w morze obcowania falę ślesz, znaczka nie przyklejąc? Liźniesz tylko przez szybę, zamarzłą zimą, której nie było.

Atencja ataraksji i złoty paw przekroczyły horyzont dostrzegalny gołym okiem. Nie żyć rzyci permamentnie zaległa się w przegrodach między neuronami. W obliczu poziomej turni ręce zatarły się w ochocie uczynku. Poległa przystań jaskrawej ciemni i czarnego białka wezbrała niemy krzyk do ucieczki przed wskrzeszeniem. Wszystko rzut lapillą ode mnie. Płyty napierały na siebie w ciszy.

Złamanie otwartego zwornika i zamknięcie jego kilku części w wielu sklejonych kartonach, w kolorze bizantyjskiej ikony rozpoczęło serię niefortunnych zdarzeń, które wydawałyby się zupełnie normalne gdyby nie pęknięty na pół i rozdrobniony na małe kawałeczki klucz, puls trzymające pielengniarki.

Gdzie logika? Gdzie związek? Atencja...atencja i zebranie myśli; należy ów na ruszt wrzucić.

Co wyjąwszy puls trzymały pielengniarki? Zszytą tekturę rękami bez paznokci.

Woda skraplała się w całkowicie naturalnym tempie, kobiety spokojnie łamały obcasy o posadzkę lotniska, kilka grup łatwo rozpoznawalnych belfrów wypatrywała lesera do omówienia, a minuty biegły najzwykleszym trybem po tarczach setek zegarów energochłonnego kombinatu. Naraz rozległ się świst przelatującej awionetki i niezidentyfikowany krzyk osoby, która z pewnością wolałaby łypać okiem na piasczyste plaże Borneo niźli stymulować efekty dźwiękowe rodem z gwałtu feministki na siatkach z zakupami.

Tymczasem rozkruszony zwornik uniósł się w otaczającym go grubobrunatnym papierze i zawisł na wysokości 1/3 jego wielkości. W tym schemacie uniesienia podłechtał wraże miejsca po paznokciach niosących go rąk i spowodował nieokreślone podrażnienie huci hartowanych w umyśle. Aby tego było mało przyczynił się do rzutu lapillą w kierunku średniej wielkości bananowca, który ni z gruszki ni z pietruszki wyrósł kilka metrów pod oniemiałymi ze zgrozy wargami i otwartymi do rozpuku oczyma koloru brąz.
środa, 10 stycznia 2007

Czas zaprzeszły,

poszedł był, wyszedł był

i trzasnął był drzwiami.

Któż to był? Zniknął był

i zalał się był czarnymi plamami.

Byłe już, zużyte były,

wyczerpane,

Tumult zmiótł był je,

jego giczło obslopane.

 

Któż poważy się na rozcyfrowanie powyższego, jawnie i 

naiwnie sugerującego intensywność doznań 

intelektualnych, wiersza? 

wtorek, 19 grudnia 2006

Daleko wiodąc, płynnie narkotyzując ciało, przebrawszy się w jaskrawe odcienie szarości, zacumowała w nieprzebranych portach kieszeniach. On, obrawszy się z rozumu rozgniótł obierki. Wtem i nazad, rozochocona nagłym porywem wewnętrznego zwiewu, czegoś na kształt pasatu wiejącego ze wschodu na zachód, uderzyła nie szczęśliwie czołem w umywalkę.

Rozwiane strzępy cnoty biły jeszcze większym blaskiem w swej onirycznej postaci. Mój sen i jej oczy, głębsze od najskrytszych myśli mojej głowy. Marzenie stało się wyzwaniem, kiedy po kilku krótkich odgłosach z krtani zamikło, wodząc tylko splątane myśli do niemożliwości.

wtorek, 12 grudnia 2006
10 grudnia zmarł generał Augusto Pinochet. Rzadko zdarza się człowiek, który przez prawicę i konserwatystów postrzegany jest jako bohater kontrrewolucji, a przez lewicę i socjalistów znienawidzony za zwalczanie swoich kamratów ideowych. Chciałbym zwrócić uwagę na rzecz oczywistą w pewnych kręgach, w innych natomiast niezauważalną, gdyż dotyczy to jej właśnie.

Typowemu odbiorcy telewizyjnej papki ergo przedstawicielowi zaściankowej kultury politycznej zostało zakodowane w mózgownicy, że generał Pinochet jest po pierwsze kontrowersyjną postacią, po drugie jest oskarżany o łamanie praw człowieka (straszne przestępstwo, zwłaszcza w obliczu maskar jakie rozpętali czerwoni tam gdzie nie interweniowała żadna junta wojskowa, jak w Kambodży w 1975 roku), po trzecie jest winny obalenia legalnego prezydenta tego kraju - Salvatore Allende.



Kontrowersyjność feruje to, że praktycznie cały dzisiejszy świat przesiąknięty jest ideałami socjalistycznymi włącznie z językiem (poprawność polityczna alias marksizm kulturowy), gospodarką (przymus ubezpieczeń, wysokie "solidarne" podatki, wszechwładza urzędników, ograniczenia w handlu, makulatura przepisów, norm, uregulowań... listę można ciągnąć w nieskończoność), mediami.

Jeśli chodzi o prawa człowieka, to lewicowcy wykazują zadziwiające dostrzeganie ich łamania tylko w przypadku (uzasadnionym bądź nie) wobec własnych przedstawicieli ideowych. Co tam, że próba wprowadzenia komuny w Kamboży przyniosła niemal 2 mln ofiar, za nic ma się "uszczęśliwianie społeczeństwa" na Kubie gdzie liczba 3200 ofiar śmiertelnych (po obu stronach!) w Chile jest dziecinną igraszką. Zwłaszcza, gdy z całej Ameryki Południowej sprowadza się lewicowe bojówki walczące o "dyktaturę ploretariatu"'. S. Allende nawet dostał Nagrodę im. Lenina za tworzenie państwa robotniczego. Wielki mi demokrata!

"Żeby zapanował socjalizm wystarczy wprowadzić demokrację" napisał "wybitny" twórca Manifestu Komunistycznego, Karol Marks. W tej kwestii miał bezapelacyjną rację. Oto dowód:

DEKLARACJA UPADKU DEMOKRACJI W CHILE 23 sierpnia 1973

Uwzględniając, że:

1. Głównym warunkiem do zaistnienia państwa prawa jest wypełnianie przez Władze Państwowe zobowiązań wyznaczonych im przez Konstytucję i obowiązujące prawa, przy pełnym poszanowaniu wobec podstaw wzajemnej niezawisłości jaką posiadają, oraz że wszyscy mieszkańcy kraju mogą cieszyć się podstawowymi prawami i gwarancjami, które zapewnia im Konstytucja;

2. Godzenie w wymiar sprawiedliwości państwa chilijskiego który, jako spuścizna narodu, od lat kształtowany był na fundamentalnej zasadzie współistnienia, jest niszczeniem nie tylko kulturalnego i moralnego narodowego dziedzictwa ale też w praktyce zaprzeczeniem jakiejkolwiek możliwości życia w demokracji;

3. Wartościami i zasadami są te, które wyrażone zostały w Konstytucji Państwa, która, na podstawie artykułu numer 2, dowodzi, iż suwerenność tkwi zasadniczo w Narodzie i że Organy Państwowe nie mogą sprawować władzy w zakresie większym niż tą do której zostały wydelegowane przez Naród, oraz, wnioskując z artykułu numer 3, iż rząd który przypisuje sobie prawa do których Naród go nie upoważnił, naraża się na bunt;

4. Obecny Prezydent Republiki został wybrany przez Zgromadzenie Narodowe zaakceptowawszy konstytucyjne gwarancje demokratyczne, która to akceptacja szczególnie miała na celu podporządkowanie działań jego Rządu podstawom i zasadom państwa prawa, a które on sam uroczyście zobowiązał się szanować;

5. Jest faktem, iż obecny Rząd Republiki od samego początku swego istnienia starał się usilnie przejąć całkowitą władzę, wyraźnie zamierzając poddać wszystkich obywateli najściślejszej kontroli gospodarczej i politycznej ze strony Państwa i tym samym ustanowić system totalitarny, całkowicie sprzeczny z reprezentacyjnym systemem demokratycznym ustanowionym w Konstytucji;

6. Aby osiągnąć ten cel Rząd nie poprzestał na przypadkowym łamaniu Konstytucji i innych praw, ale uczynił z tego trwały system podobnych zachowań, dochodząc do skrajności w postaci nie uznawania uprawnień pozostałych Organów Państwa, notorycznie łamiąc gwarancje jakie Konstytucja zapewnia wszystkim mieszkańcom Republiki i pozwalając oraz popierając tworzenie się równoległych i bezprawnych władz, które stanowią bardzo poważne niebezpieczeństwo dla Narodu, w związku z czym zniszczono podstawowe elementy instytucjonalne państwa prawa;

7. Rząd popełnił następujące wykroczenia wobec Władzy Ustawodawczej jaką jest Zgromadzenie Narodowe:

  • a) Bezprawnie odebrał Zgromadzeniu Narodowemu jego główną funkcję, którą jest ustanawianie praw, podejmując szereg kroków o dużym znaczeniu dla życia gospodarczego i społecznego kraju, będących bezdyskusyjnie kwestiami prawnymi, poprzez narzucone bezprawnie środki przymusu lub poprzez proste administracyjne decyzje opierające się na "legalnych możliwościach". Zaznaczano przy tym, iż wszystko to czyniono ze świadomym i jawnym zamiarem zmiany struktur kraju, w ramach obowiązującego ustawodawstwa, wyłącznie z woli Władzy Wykonawczej a z całkowitym pominięciem Władzy Ustawodawczej;

  • b) Niezmiennie lekceważył funkcje kontrolne Zgromadzenia Narodowego, pozbawiając go podległych mu rzeczywistych uprawnień stawiania w stan oskarżenia Ministrów łamiących Konstytucję i inne prawa, tudzież popełniających inne przestępstwa lub nadużycia wyszczególnione w Ustawie Zasadniczej;

  • c) Dochodząc w końcu do sprawy szczególnej wagi: zlekceważył poważną funkcję Zgromadzenia Narodowego jako Władzy Ustawodawczej, odmawiając realizacji reformy konstytucyjnej w zakresie trzech dziedzin gospodarczych, uchwalonej w ścisłej zgodności z normami zawartymi w Konstytucji;

8. Rząd popełnił następujące wykroczenia wobec Władzy Sądowniczej:

  • a) W celu zniszczenia autorytetu Władzy Sądowniczej i podważenia jej niezawisłości, przewodził hańbiącej kampanii obelg i oszczerstw przeciw Sądowi Najwyższemu oraz popierał bardzo poważne ataki na sędziów i ich autorytet;

  • b) Lekceważył działania wymiaru sprawiedliwości w przypadkach przestępców należących do stronnictw i grup związanych bądź zbliżonych do Rządu, czy to za pomocą bezprawnych ułaskawień czy też poprzez świadome nieegzekwowanie nakazów aresztowania;

  • c) Pogwałcił prawo i zlekceważył fundamenty rozdziału Władz nie wykonując tych sądowych orzeczeń i decyzji, które przeciwstawiały się jego celom oraz, wobec oskarżeń jakie wysunął z tego powodu Sąd Najwyższy, Prezydent Republiki posunął się do niesłychanej skrajności, przypisując sobie prawo stanowienia "oceny" sądowych wyroków i decydowania kiedy mają być one wykonane;

9. W sprawach dotyczących Najwyższej Izby Kontroli Republiki - autonomicznego Organu kontroli, istotnego dla utrzymania porządku administracyjnego - Rząd systematycznie łamał te orzeczenia i działania, jakie dotyczyły bezprawnych poczynań Władzy Wykonawczej lub jednostek jej podległych;

10. Wśród permanentnych wykroczeń Rządu przeciwko podstawowym gwarancjom i prawom ustanowionym w Konstytucji można wyodrębnić następujące:

a) Naruszył podstawową równość wobec prawa poprzez fanatyczną i nienawistną dyskryminację w ramach pomocy, jakiej jako Organ Władzy winien udzielać by chronić życie, prawa i własność obywateli, w czasie gdy sprawował działalność związaną z podstawowymi problemami społecznymi, m.in. żywieniowymi, tak jak i w wielu innych aspektach. Należy mieć na uwadze fakt, iż sam Prezydent Republiki stworzył z tych dyskryminacji regułę, ogłaszając od samego początku swego urzędowania, że nie uważa się za Prezydenta wszystkich Chilijczyków.

b) Ugodził poważnie w wolność słowa, dokonując wszelkiego rodzaju presji ekonomicznych wobec mediów nie będących bezwzględnymi zwolennikami Rządu; zamykając tak gazety codzienne jak i rozgłośnie radiowe, zarzucając tym ostatnim, że nadają "nielegalnie"; z pogwałceniem prawa wtrącając do więzienia dziennikarzy opozycji; uciekając się do podstępnych procederów by ustanowić monopol informacyjny; otwarcie naruszając rozporządzenia prawne którym powinna być podporządkowana Publiczna Telewizja przez przekazanie kierownictwa nad nią funkcjonariuszowi nie mianowanemu przez Senat i czyniąc z niej narzędzie fanatycznej propagandy oraz zniesławiania przeciwników politycznych;

c) Naruszył podstawę autonomii Uniwersytetów i prawo, jakie im przyznaje Konstytucja, do zakładania i utrzymywania stacji telewizyjnych, popierając uzurpację Kanału 9 Uniwersytetu Chilijskiego, przemocą i nielegalnymi zatrzymaniami atakując Kanał 6 tegoż Uniwersytetu oraz utrudniając rozpowszechnianie w innych prowincjach kraju Kanału Uniwersytetu Katolickiego Chile;

d) Utrudniał, uniemożliwiał a czasami hamował przy użyciu siły wyrażanie przez obywateli nie będących zwolennikami reżimu prawa do swobodnych zgromadzeń, podczas gdy stale zezwalał aby organizowały się, częstokroć uzbrojone, grupy nie podporządkowujące się odpowiednim przepisom, które kontrolowały ulice i drogi w celu zastraszania ludności;

e) Ugodził w swobodę nauczania, wprowadzając w sposób bezprawny, za pomocą nielegalnego tzw. "Dekretu o Demokratyzacji Nauki", program oświatowy mający na celu marksistowską indoktrynację;

f) Systematycznie naruszał konstytucyjne gwarancje własności, popierając bądź zezwalając na ponad 1500 nielegalnych "zagarnięć" posiadłości ziemskich oraz setek jednostek przemysłowych i handlowych, by je następnie zarekwirować lub bezprawnie kontrolować i w ten sposób, poprzez grabież, ustanowić państwową kontrolę nad gospodarką, co stało się jednym z decydujących powodów spadku produkcji, przerw w dostawach, czarnego rynku i dławiącej podwyżki kosztów życia codziennego, ruiny skarbu narodowego Państwa i, generalnie, kryzysu gospodarczego który ogarnął cały kraj i zagraża minimalnemu dobrobytowi rodzin oraz poważnie zagraża narodowemu bezpieczeństwu;

g) Dopuścił się wielu bezprawnych aresztowań z powodów politycznych, poza już wspomnianymi dotyczącymi dziennikarzy, i tolerował fakt, iż ofiary w wielu przypadkach poddawane były torturom i biczowaniu;

h) Nie uznawał praw robotników i ich organizacji związkowych i zawodowych poddając je, jak w przypadku El Teniente [1] czy Związku Transportowców, nielegalnym metodom represji;

i) Zerwał zawarte wcześniej zobowiązania by zadośćuczynić niesłusznie prześladowanym pracownikom z firm takich jak Sumar, Helvetia, Bank Centralny, El Teniente czy Chuquicamata; kontynuował polityczną samowolę celowo naruszając postanowienia prawne Reformy Agrarnej i zmuszając chłopów do nacjonalizacji gospodarstw; zakazał zagwarantowanej konstytucyjnie aktywności związkowej robotnikom, ostatecznie doprowadzając do upadku wolność związkową poprzez organizację równoległych, upolitycznionych organizacji robotniczych;

j) Poważnie naruszył konstytucyjną gwarancję swobodnego wyjazdu z kraju ustanawiając regulacje nie ujęte w żadnym z obowiązujących praw;

11. Potężnie przyczynia się do upadłości państwa prawa, z powodu tworzenia się i działalności, dzięki rządowej inspiracji i ochronie, szeregu organizacji które podburzają porządek konstytucyjny, ponieważ sprawują władzę, jakiej ani Konstytucja ani inne prawa im nie przyznają. Wyraźne naruszenie artykułu numer 10§6 stanowi istnienie wszystkich organizacji typu "Bojówki Gminne", "Rady Chłopskie", "Komitety Nadzoru", "JAP-y" [2] etc., wyznaczonych do tworzenia błędnie nazwanej "Władzy Ludowej", której celem jest zastąpienie Władz prawnie ustanowionych i służenie jako podstawa do dyktatury totalitarnej. Do powyższych faktów Prezydent Republiki przyznał się publicznie w swym ostatnim orędziu prezydenckim, podobnie jak uczynili to stratedzy i media rządowe;

12. W upadłości państwa prawa szczególne znaczenie ma tworzenie i rozwój, przy poparciu Rządu, uzbrojonych grup które, poza godzeniem w bezpieczeństwo osób i ich praw oraz w wewnętrzny pokój narodowy, są również skierowane do stawiania oporu Siłom Zbrojnym. Także szczególną wagę ma fakt, iż uniemożliwia się Korpusowi Karabinierów [3] sprawowanie jego podstawowych funkcji wobec przestępczych zajść dokonywanych przez wierne Rządowi ugrupowania stosujące przemoc. Ze względu na bardzo poważne znaczenie nie można przemilczeć publicznych i nagminnych usiłowań by użyć Siły Zbrojne i Korpus Karabinierów do celów partyzanckich, zniszczyć ich hierarchię instytucyjną a także inwigilować politycznie ich kadry;

część dalsza

Tłumaczyli: Kamila i Maciej Turowscy

Przypisy:
[1] Chodzi o związek zawodowy pracowników El Teniente ("Porucznik") - jednej z największych kopalni miedzi w Chile - przyp. tłum.
[2] JAP - skrót od "Juntas de Abastecimiento y Precios" - "lewicowe grupy studenckie" - przyp. tłum.
[3] Chilijska Policja - przyp. tłum.
[4] Których głównodowodzącym był wówczas gen. bryg. Augusto Pinochet - przyp. tłum.

Pinochet inny niż oficjalnie:

Belka w oczach czerwonych
Jak Allende przestrzegał zasad demokracji?
Bohaterski generał Pinochet
Maryja i Augusto Pinochet

Pinochet: prawda historyczna

| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Niepoprawny Wyborca w katalogu Gwiazdor