Biznes, Skuteczny Marketing, Mapy, Kalendarze, Starodruki, Produkty Reklamowe Pergamena

Inny biegun

niedziela, 26 października 2008

Ciąg dalszy powieści "Inny Biegun".

Zasady jakimi kierował się ten człowiek z punktu widzenia ograniczeń matrix'a były zupełnie nie do zaakceptowania, a kiedy ktoś poważył się je złamać robił to na tyle nie umiejętnie, że nie był w stanie osiągnąć takich doznań jak wyżej wymieniony (w.w.). Cała siła ducha i charakter opierały się na zahartowananiu w trudnościach i niepowodzeniach, a świadomość w określaniu i realizacji stawianych celów oraz ciąłej praktyce z wykorzystaniem uwag mistrzów fachu, prowadziła go - bez spoczynku. W prostych słowach: prowadził nieustannie rozwijanie zdolności interpersonalnych i progresję osobowości.

Niezbędną kwestią było dla w.w. zdanie sobie sprawy, że zakazy, konwenanse, limity, ograniczenia, szyderstwa, ironie losu i znaki można łamać, rozgryzać, przeżuwać i wypluwać, przełykać i wydalać, obdrapywać tylko i wyłącznie po to, aby osiągnąć przyjemność.

Zwierzyna - świadoma czy nie?
Zwierzyna - świadoma czy nie?

Jedyne ograniczenia kiełkują w głowie, a podlewają je wszyscy: najbliższa rodzina i przyjaciele, koledzy i dalecy znajomi. A oprócz tego w grę wchodzą: ruchy, decyzje i łączenie faktów.

Rozum to cecha, która przede wszystkim odróżnia człowieka od zwierzęcia. Automatyka działań, jak praca przy taśmie produkcyjnej lub każdym innym etacie czy rutynowe wykonywanie tych samych czynności są w stanie pomóc człowiekowi w sytuacjach ekstremalnych. (Uwaga! Banał!) Mimo to, mogą również zaszkodzić. Automatyka wyłącza myślenie, a ono wraz z rozumem włącza procesy kulturotwórcze i pozwala jednostkom obdarzonym wyższą zdolnościa szybszego i sprawniejszego decydowania na określanie społecznych ram wspólnego pożycia. Nie oznacza to jednak, że ów jednostki wybitne wkraczają i obcują w tych samych ramach. Wchodzą w nie tylko wtedy, kiedy chcą upolować zwierzynę nieświadomą progresji lub świadomą zwierzęcych potrzeb. 

sobota, 18 października 2008
Mimo wszystko dotychczasowe doświadczenie i ciągle zmniejszający powierzchnię nieużywanych klastrów, twardy dysk, pracował doskonale, popełniając coraz to nowe błędy, stare odsyłając w zapomnienie.

Szkice zarysowały się coraz wyraźniej, a kolorowe kredki wypełniały życiem zmruszały krajobraz pastelu.

Ogłoszenie w gazecie było szare jak mydło i pozornie nie zwracało niczyjej uwagi.


- Bardzo żałuję, ale terminy do końca miesiąca mam już zarezerwowane -
w słuchawce odezwał się męski tembr o wysokim nasyceniu powagi.

- Jestem przekonany, że mimo tego, iż wydaje się być Pan osobą niezwykle zajętą znajdzie Pan z pewnością czas na rozwiązanie mojego problemu.


- Z pewnością. Pochlebia mi Pan swoją gładką grzecznością jednakże czasu wstrzymywać jeszcze nie potrafię, aby móc obsłużyć wszystkie zlecenia -
nasycenie w żadnym stopniu nie zmieniało swojej esencji.

- Problem, z którym ma Pan przyjemność się spotkać z natury rzeczy i czystej żądzy rozszerzenia horyzontów, co wpisane jest w pańską profesję, jest niezwykle interesującym zjawiskiem. Wątek, który może Pan podjąć całe mile świetlne da Panu przewagę nad konkurencją -
krasna oracja rozpoczynała swoją szarżę - o ile kiedykolwiek konkurencja zdołałaby nadepnąć Panu na piętę. Krótko mówiąc oferuję coś więcej. Progresję i sowite wynagrodzenie - wysokie "C" zabrzmiało jak propozycja nie do odrzucenia.


- Niestety odmawiam -
rzekł spokojnie stonowany głos, a w słuchawce zadźwięczał przeciągły sygnał rozłączenia..

c.d.n. ;)

poniedziałek, 13 października 2008
Do przestronnego pokoju zastawionego kanapą i szarymi fotelami zajrzała głowa mężczyzny wyraźnie mającego interes do ubicia i nabicia portfela pokaźną sumą gotówki. Aranżacja przestrzeni była o tyle nietrafna, co niecelna, o ile na wyrost, o tyle chaotyczna oraz mająca w sobie całą tablicę Mendelejewa niepotrzebnych, niepraktycznych, nieprzystających i rozrzuconych w nieładzie pierwiastków.

W tym czasie głowę uzupełniła reszta ciała i przed obliczem urzędującego na zatłuszczonej kanapie osobnika z oczyma wpatrującymi się w zalany kilkukrotnie dywan, o który na wejściu człowiek interesu potknął był się niezręcznie, stanął on, we własnej osobie - architekt i twórca.

Potrafił z czarnego zrobić białe, nie koniecznie używając detergentów, a z białego kolorowe, nawet gdy nie świeciło słońce po deszczu. Jednym zdaniem, był człowiekiem posiadającym liczne manualne i umysłowe umiejętności rozwiązywania problemów w każdym calu. Plotka niosła wieść, że było to wynikiem gordyjskiego węzła, którego część zawsze miał przy sobie w charakterze amuletu. Wieść niosła plotkę, że jest magikiem z innego wymiaru a jego właściwy świat równoległy jest taki sam jak wśród niosących, lecz niestety jego organizacja jest zupełnie odwrotna. Wliczając pojęcia, ludzkie myśli, kształty, bezmiar cierpień i beztaleńcia.

Prawda była naga i gorsząca. Bynajmniej nie leżała pośrodku. Flet z mandragory zadźwięczał i wydał pierwsze tresujące akordy.

Polski akcent obcego słowa, a w dalszej konsekwencji - wyrażenia obnażył hydraulika, majstra złotą rączkę. Magik był Polakiem.

Posiadał wiele wad, uczył się pokory całe życie, rozdzielał włos na czworo po czym szukał filozoficznego kamienia i igły w stogu siana. Doznawszy nagłego olśnienia, które spłynęło na niego łechtające podniebienie i szare komórki, podjął decyzję o nieustannym parciu i eksploracji.

Przeciętność wpisana w naturę każdego człowieka, dopóki nie dozna on przebudzenia w sobie, żądzy rozwoju i doznań różnego kalibru, została wypisana na licznych aksonach i w chwilach lęku, niepewności i załamania dudniła w uszach w akompaniamencie pulsującej krwi i świadomości straty..

KILLING THE INNOCENCE.

Umarła na nieuleczalną chorobę wyzwolenia wyjątkowości. Jednak, jak każdy nowotwór posiadała zdolność do odradzania się niczym feniks z popiołów, a wtedy atakowała ze zdwojoną siłą. Społeczna miałkość ciągnęła w dół i tylko chytrość, nieustępliwość oraz pewność osiągnięcia wyznaczonego celu uśmierzały nowotwór starym, sprawdzonym sposobem:

PROGRESS YOURSELF.

Pokój czekał gotowy w zupełnie innym świetle na opinie ciemnoty. Podróż do ciemnogrodu trwała w uparte. Nieustępliwość przeszyta grotem w stylu retro z zacięciem wigwamu i polotem galopującego kopyta.

Aktywność na zmieniające się okoliczności i akomodacja przebiegały łatwiej gdy podchodziło się do nich ze spokojem i na leżąco. Aktywność wymaga jednak szybkości bowiem lepszy nie pieprzy tylko jest pierwszy. Grunt w kawałku ziemi, aby być najlepszy cały czas! Aż do cnej śmierci.
niedziela, 30 września 2007
Inspiracja: "Ja daję za niego, bo on jest goły" (cytat pochodzi z ust mojego znajomego; opisuje stan na krawędzi w jakim się znalazł wraz ze swoim przyjacielem).

Scaliwszy wspólne doświadczenie w kwestii pojednania i okrywszy rąbkiem spódnicy, obnażone bezecnie, nagie łydki, człowiek zastygły w uniesieniu woli podniósł się z kimona, w które uderzył kilka chwil wcześniej w towarzystwie szerokoustej i bladej na wskroś partnerki i nie zwracając uwagi na brak jakiegokolwiek odzienia jął przygryzać w wargach papierosa. Nie było to czynem szalonym jak koszerne niedawno zażyłości wespół z przypadkowo poznaną białogłową, która przekręciła się właśnie z lewego na prawy bok, mamrocząc pod nosem to, czego było jej mało. Nagi człowiek palił papierosa bez zapamiętania, nie okazując przy tym nawet krztyny uwagi zataczającej się w majaczeniach dziewczynie, której kształty wyraźnie rysowały się na tle łuny księżyca dostającego się przez okna do ciemnego pokoju w przestrzeni naznaczonej papierem, szkiełkiem, książką i okiem.

"Jestem cholernym sukinsynem" - przemknęło przez myśl nagiemu jeszcze przed chwilą człowiekowi, który teraz siedział za kierownicą metalicznego BMW i pędził do mieszkania znajomej, która usychając z samotności dzień wcześniej telefonicznie zaproponowała spędzenie wieczoru podjeżdzającemu właśnie pod jej dom, nie tak dawno gołemu, miłośnikowi 6500 związków chemicznych zawartych oszczędnie w opłatku dla chronicznie uzależnionych. "Świadoma własnych potrzeb" - ciągnął dalej myśl, kompensując efektywnym zakończeniem godzinę później.

Samochód zaparkował był kilka przecznic od mieszkania samotnej sarenki, której właśnie przegryzł gardło. Trafem zupełnie nieprzypadkowym i niezupełnie z góry zaplanowanym wstąpił po drodze na chodnik ku drzwiom zwykłym, zamkniętym podobnie jak większość znajdujących się na tej ulicy gwarnej ciszą w momentach bez brzasku i oświetlenia dziennego słońca i nocnej mary lampy.

Drzwi otworzyły się a dźwięczące klucze z powrotem znalazły się w kieszeni otwierającego. Z przestronnego przedpokoju obitego w drewnie człowiek z kluczami obijającymi się w spodniach wszedł do ciemnego pomieszczenia, w którym zabłysły zielone oczy kota. Mimo niejasności sytuacji człowiek wiedział, w którym miejscu przejść do pozycji siedzącej. Kot zamknął oczy, mrok zaskrzył się znów. Zwierzak zaczął węszyć święcone symbole znajdujące się na stole. Kiedy otworzył ślepia, obraz który miał okazję obserwować rozmazywał się mu przez oślepiające światło żarówki skierowanej wprost na niego. Kocie ruchy, sarnie wycie, dzika namiętność, odgłosy zwierzęcej natury - takie sceny rysowały się wewnątrz umysłu tego symbolu, spadającego na 4 łapy i jeden nastroszony sierścią ogon.

Czas płynął wolno, a niemała dawka przyjemności wstrzyknięta jak kroplówka w żyły chorego, rozlała się strumieniem po ciele bydlaka.
wtorek, 19 grudnia 2006

Daleko wiodąc, płynnie narkotyzując ciało, przebrawszy się w jaskrawe odcienie szarości, zacumowała w nieprzebranych portach kieszeniach. On, obrawszy się z rozumu rozgniótł obierki. Wtem i nazad, rozochocona nagłym porywem wewnętrznego zwiewu, czegoś na kształt pasatu wiejącego ze wschodu na zachód, uderzyła nie szczęśliwie czołem w umywalkę.

Rozwiane strzępy cnoty biły jeszcze większym blaskiem w swej onirycznej postaci. Mój sen i jej oczy, głębsze od najskrytszych myśli mojej głowy. Marzenie stało się wyzwaniem, kiedy po kilku krótkich odgłosach z krtani zamikło, wodząc tylko splątane myśli do niemożliwości.

poniedziałek, 23 października 2006
Mała, szybka i skuteczna sonda składająca się z jednego pytania:

Czy rzucając okiem na strone, na której się znajdujesz (http://wyborca.blox.pl) interfejs zachęca Cię do czytania czy wręcz przeciwnie, zniechęca i za chwilę zamykasz ją z hukiem?

Bardzo proszę o opinie, sugestie i komentarze poniżej.


| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Niepoprawny Wyborca w katalogu Gwiazdor