Biznes, Skuteczny Marketing, Mapy, Kalendarze, Starodruki, Produkty Reklamowe Pergamena

Polska

sobota, 14 kwietnia 2007
Ogromnego zaskoczenia doznałem wczoraj (może dlatego, że był to piątek trzynastego?) słuchając rano radiowej "Trójki". W środku sympatycznej audycji, którą prowadził niezwykły bonmociarz, Wojciech Mann, myśl dnia wygłosił niespamiętany przeze mnie z nazwiska profesor. Objawił on symbol, jego zdaniem, polskiej prowincjonalności, którego wyrazem jest największa liczba tłumaczeń na języki obce "Dzienniczka" siostry Faustyny Kowalskiej. Ów niestety nie zapamiętany przeze mnie z nazwiska profesor, któremu tą wiadomość przekazał znajomy, był szczerze zaniepokojony tym, że to nie np. Kinga Dunin (usposobienie takich bab jak ona poetycko określił Stanisław Michalkiewicz - "brzydkie kobiety o wypryskach zjełczałego tłuszczu na otyłych twarzach"), bądź Wisława Szymborska (wyborna poetka, oczywiście wyłączywszy pangieryki na cześć Stalina, Lenina i Partii w latach "błędów i wypaczeń"), są polskimi literatkami najczęściej i najchętniej tłumaczonymi pisarkami na języki obce.

Nie bardzo rozumiem na czym ten prowincjonalizm ma polegać, bo jeżeli najbardziej znana polska mistyczka i święta kościoła katolickiego jest tak chętnie tłumaczona i czytana za granicą, powinno to raczej świadczyć o światowości jej "Dzienniczka". Oczywiście, gdyby taka Kinga Dunin była najchętniej tłumaczoną polską pisarką świadczyłoby to z miejsca o "nowoczesności" i "postępowości" polskiej literatury i kraju jako takiego.

Naturalnie, zdziwiony tym nie jestem, że profesor w radiu wygłasza podobne mądrości, gdyż spustoszenie jakiego dokonał socjalizm w głowach wielu 'uczonych', tak trafnie nazwanych przez p. L. Dorna "wykształciuchami", jest przerażające. Jednak podobne poglądy są tylko "signum temporis", a po okresie odchyleń jest szansa na powrót do normalności.



Bowiem jak napisała w "Dzienniczku" siostra Faustyna Kowalska: "
Jeżeli wszystkie inne możliwości zawiodą, zatwardziałych grzeszników Bóg leczy spełniając ich pragnienia". Rozmaite elementy socjalizmu otaczają nas wszem i wobec (od przymusu ubezpieczeń po przymus szkolnej edukacji do 18 roku życia), zatem kiedy czarne proroctwa Nieustraszonych Łowców Komuchów się spełnią, a socjalizm (ukryty pod różnymi nazwami; najsłynniejsze to oczywiście "sprawiedliwość społeczna") zbankrutuje będzie normalność? Oczywiście, że nie, gdyż każdy człowiek tęskni za nieznanym i idealizuje przeszłe epoki. Najlepszym wyjściem jest uświadomienie sobie, jakimi prawami od lat rządzi się świat. I pogodzenie się z tym, dlatego, że skutecznie uniemożliwia to późniejsze rozczarowanie kwestiami, w które mogło sie wierzyć przez całe życie. Te odwieczne prawa są bardzo proste i dają się streścić następująco: pieniądz, pieniądz, pieniądz. To jest czynnik, który rządzi światem, a cała reszta (ideologie, kodeksy, wartości) to tylko poruszająca wyobraźnie przykrywka.

Oczywiście nie każdy musi to wiedzieć, bo znacznie wtedy wzrasta konkurencja na rynku tych uświadomionych. Naiwnych jest łatwiej przekonać, przestraszyć i w konsekwencji...ubezpieczyć.
poniedziałek, 16 października 2006
Nie będę się rozczulał nad własnymi enuncjacjami, gdyż ilość komentarzy jest poniekąd żałosna, a poziom zachowuje tylko ilość dziennych wejść. Rozumiem, że to wymowne milczenie? Skoro tak bardzo chcecie czytać o polityce macie drodzy czytelnicy taki kwiatek, BTW ważki do przemyślenia przed udaniem się do urn wyborczych przed czekającą nas kolejną wolną elekcją:

"W Kamieniu Pomorskim, 15-tysięcznej gminie na Pomorzu Zachodnim przez 4 lata od 1990 do 1994 roku rządziła prawica. Burmistrzem był Stefan Oleszczuk z Unii Polityki Realnej.

Jest on zwolennikiem hasła: „gmina jest bogata bogactwem obywateli, a nie budżetu”. Po przejęciu przez niego władzy zredukowano przede wszystkim liczbę urzędników w urzędzie gminy o ponad połowę (z 57 do 27). Zreorganizowano także pracę w ten sposób, że zlikwidowano różne wydziały, a określone prace były przydzielane konkretnym osobom, które odpowiadały za wykonanie zadań. Jednocześnie w związku ze zwiększeniem obowiązków, urzędnikom gminnym podniesiono pensje.

Gmina zaczęła wydawać pieniądze tylko na cele, które służyły wszystkim mieszkańcom: oczyszczalnia ścieków, kanalizacja, wodociągi, oświetlenie uliczne, linie energetyczne, drogi i chodniki, uzbrojenie terenu. Natomiast zaprzestano dotować „działaczy” sportowych, kulturalnych, wyjazdy i goszczenie różnych delegacji, opiekę społeczną, żłobki, przedszkola, ponieważ są to potrzeby natury prywatnej, indywidualnej, a tymczasem „budżet gminy – czyli pieniądze wszystkich podatników – ma służyć jak najszerszemu gronu tych podatników, a nie spełniać „duchowe” czy „intelektualne” zachcianki co poniektórych”


(...)

"Oleszczuk postanowił sprywatyzować mieszkania komunalne, ponieważ uważał, że niesprawiedliwe jest, by podatnicy dopłacali do utrzymania mieszkań niektórych uprzywilejowanych mieszkańców. Ponadto twierdził, że prywatni właściciele będą lepiej o nie dbali."


Całość tego bardzo interesującego tekstu znajduje się na stronie Korespondent.pl

Oprócz tego bardzo interesujący tekst pochodzący z książki p. Oleszuka znajduje się tu. Polecam!

Na koniec proponuje spojrzeć na poniższy obrazek i posilić się tekstem Tomasza Cukiernika z Wprost nr
1241 (24 września 2006):


niedziela, 16 lipca 2006
Nowy minister finansów, Stanisław Kluza w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" tako rzecze:

"Uważam, że dzisiaj likwidacja PIT jest niemożliwa. Przystępując do Unii, zaakceptowaliśmy pewne reguły gry, które mają również wpływ na nasz system podatkowy. To oznacza, że nie można przeprowadzać rozwiązań skrajnych, typu likwidowanie PIT albo VAT."



Tak zdecydowanie zachowawcza wypowiedź absolwenta SGH i Uniwerysetu Glasgow wg mnie nie tylko zdradza jego naiwne przekonanie o wyższości np. dyrektyw Komisji Europejskiej nad polskim prawem, ale również nie wróży niczego dobrego w zmianie systemu podatkowego. Skoro nie możemy przeprowadzać skrajnych rozwiązań, to w jaki sposób urzędnicy Ministerstwa Finansów pragną doprowadzić do zakończenia poszerzania dziury budżetowej z roku na rok o kolejne miliardy zł polskich podatników? Czy może nasze państwo i każdego obywatela z osobna stać na ciągłe życie na kredyt? Kiedy deficyt budżetowy będzie zbilansowany?

Żeby pytań nie kierować na manowce odpowiem sobie sam. Otóż odpowiedź jest prosta: Nigdy, jeśli nie będzie zdecydowanej, wręcz skrajnej reformy finansów publicznych, panie ministrze. Inaczej jesteśmy skazani na marnowanie owoców pracy przedsiębiorców i ciężko pracujących ludzi. Szerzej sprawę opisałem tutaj. Życzę przyjemnej i refleksyjnej lektury.



Jednym z pierwszych kroków uzdrowienia gospodarki byłoby zniesienie przymusu ubezpieczeń. Czy coś, co z założenia, ma umożliwiać człowiekowi zabezpieczanie swojego zdrowia, życia i majątku, czyli ewidentnie jest dla nich korzystne, musi być obowiązkowe? Państwo traktuje swoich obywateli jako małoodpowiedzialnych skoro każe im rok rocznie bulić kasę za np. kierowcom - za ubezpieczenie samochodu, rolnikom - za budynki włączone w gospodarstwo rolne. Pełna lista obowiązkowych ubezpieczeń znajduje się tutaj. Można dyskutować co do zasadności niektórych ubezpieczeń, jednak najważniejsza i najdotkliwsza chochla fiskusa wyławia częśc naszych dochodów kiedy tylko podpiszemy z pracodawcą umowę o pracę. Dopiero wtedy można się przekonać jak zbawienną instytucją dla społeczności jest ZUS (Zakład Utopionych Składek aka Zawsze Ukradną Składkę).

Jak poinformowała na swojej stronie Unia Polityki Realnej każdy pracujący Polak jest obciążony długiem solidarności za nadmierne wydawnictwo własnego państwa na
36 384 zł. Ale ważniejszy przecież jest problem bezrobocia, które podobno dotyka aż 18 % populacji naszego kraju. Myślę, że byłoby i ono większe gdyby tylko państwo zdecydowało się podnieść płacę minimalną, potroić becikowe i zwiększyć zasiłki socjalne. Oczywiście w imię zwalczania tego bezrobocia oraz "głębokiej troski o ludzi biednych". Taki szczegół jak uświadomienie sobie, że dopóki nie zostanie zaspokojona ostatnia ludzka potrzeba bezrobocia nie ma, jest zbyt ciężki do zrozumienia dla oświeconych umysłów "Europejczyków". A ludzka potrzeba nie zostanie zaspokojona nigdy, bo człowiek nie jest roślinką, która żeby żyć potrzebuje wody i słońca.

Drugim skrajnym i koniecznym do stworzenia praktycznego i sprawnego systemu podatkowego rozwiązaniem byłoby wprowadzenie podatku pogłównego. Każda pracujący osoba wnosiałby opłatę adekwatną do zapotrzebowania budżetu państwa na jego najważniejsze instytucje: policję, wojsko i inne niezbędne wydatki, które przynajmniej pokrywają się z dochodem. Podatek dochodowy, tym bardziej progresywny, jest zniechęcający do płacenia, dlatego tak często miejsca, w których można zapłacić mniej są wykorzystywane przez najbogatszych ludzi do unikania karania ich za efekty pracy. Ci najbiedniesi, wbrew przekonaniu wmawianym im przez socjalistów, tracą na podatku dochodowym, gdyż dostają mniej pieniędzy za legalną pracę.

Bardzo ciekawe wyliczenie znalazłem na stronie polskiej Wikipedii:

"Zalety podatku pogłównego:
  • brak obowiązku wypełniania zeznania podatkowego
  • brak konieczności utrzymania urzędu skarbowego itp. – małe koszta obsługi
  • łatwość oszacowania wielkości wpływów do budżetu
  • wszyscy podatnicy mają równe prawa i obowiązki więc płacą równy podatek
  • każdy wie dokładnie ile podatku płaci
Zakładane roczne wpływy do budźetu państwa z tytułu podatku dochodowego: 46.351.986.000 zł (źródło: mf.gov.pl rok 2006) Zakładając szacunkową liczbę obywateli (powyżej 20 roku życia) na poziomie 25 mln, szacunkowy miesięczny podatek pogłowny:

46.351.986.000 / 12 / 25.000.000 = 154,51 zł

Biorąc pod uwagę wyłącznie osoby aktywne na rynku pracy (zatrudnione i bezrobotne) na poziomie 15 mln, szacunkowy miesięczny podatek pogłowny:

46.351.986.000 / 12 / 15.000.000 = 257,51 zł

Biorąc pod uwagę jedynie osoby zatrudnione w oprciu o umowę o pracę na poziomie 12 mln, szacunkowy miesięczny podatek pogłowny:

46.351.986.000 / 12 / 12.000.000 = 321,89 zł"

Ciekawe spostrzeżenia na temat podatku pogłównego znalezłem też tutaj. Zacytuję kilka ważniejszych fragmentów:

"Inspektorzy skarbowi kontrolowaliby osoby fizyczne a nie zakłady pracy i to wówczas, gdy osoba fizyczna nie płaciłaby podatku pogłównego czy gruntowego. Procesów sądowych w tych sprawach byłaby znikoma ilość, a sędziów należałoby przesunąć do rozpatrywania spraw gospodarczych i cywilnych, przez co znacznemu skróceniu uległyby kolejki na rozpatrzenie spraw w sądach.

(...)

Znacznie trudniej podwyższyć kwotową stawkę podatku niż procentową. Przykład z ubiegłego roku. Minister Infrastruktury pan Marek Pol chciał opodatkować użytkowników środków transportu podatkiem zwanym winietami. Miał to być podatek określony kwotowo. Stawki podatku były już znane. Wówczas użytkownicy tychże środków tak nasilili protesty, że minister musiał odstąpić od wprowadzenia winiet.

Znacznie wcześniej bo ok. 200 lat temu przekonał się o tym ówczesny reformator Minister Skarbu Książe Ksawery, Franciszek Drucki-Lubecki, który doświadczył tego samego reformując gospodarkę "Nałóżcie na brata szlachcica trzy złote podatku ukrytego w cenie wódki czy soli - zapłaci i nawet się nie obejrzy: a nałóżcie złotówkę pogłównego - podniesie wrzask, że oprymują (uciskają, gnębią, nękają) wolnego obywatela."

(...)

Napoleon powiedział, że sprawy dzielą się na proste i skomplikowane. Sprawy proste to prawie każdy zrozumie i trudno kogokolwiek oszukać. Wystarczy sprawy skomplikować a niejeden tęgi umysł nie dostrzeże o co w sprawie chodzi. Rząd, który projektuje ustawy zwłaszcza podatkowe stosuje drugą część powiedzenia Napoleona."

Przekonanie, że trzeba najpierw zabrać bogatym, żeby później dać biednym okraszone jest jedną drobnostką. Ten, kto rozdziela te pieniądze nie pracuje za darmo. A, że nie są to jego pieniądze nie zależy mu na tym, żeby wydać je właściwie. Nie mówiąc o tym, że ta 'pomoc' nigdy nie jest wystarczająca dla kogoś naprawdę potrzebującego. Może się o tym przekonać każdy, kto trafi na jakikolwiek bardziej poważny zabieg w szpitalu. Gwarantowana kolejka od 3 do 12 miesięcy.



Rysunki nie są mojego autorstwa. Znalazłem je w sieci.

sobota, 08 lipca 2006
Statystyki spadają, a w Polsce zmiana za zmianą. "Najpopularniejszy polski polityk", jak określają Kazimierza Marciniewicza główne polskie media, ma "awansować" z premiera na prezydenta za aprobatą Komitetu Politycznego PiS i Jarka Kaczyńskiego, premiera in spe. Abstrahując od RAJ-u (Romka, Andrzeja i wspomnianego Jarka) jaki będziemy mieli po braterskiej nominacji, która nastąpi zapewne w poniedziałek i zmianie minfina, prawdopodobnie na powracającą z cienia, Zytę Gilowską, ważne jest zapoznanie się z rzeczami ważniejszymi niż jakieś polityczne zawirowanie na szczycie solidarnej władzy. Igrzyska w pełni się rozkręciły, kiedy inne dogasają. World Cup, czy jak kto woli Weltmeisterschaft kończą się jutro.
Ja kibicuje Włochom.

BTW zobacz to.

Polska ziemia, odkąd zostaliśmy przyłączeni do tzw. Unii Europejskiej, rozpoczęła systematycznie zyskiwać na wartości. Nie oznacza to bynajmniej tego, że Polacy stali się nagle bogatsi i mogą bez problemu kupować
nieruchomości za większe pieniądze. Jak podaje "Rzeczpospolita" w Irlandii po 30 latach od wejścia do WE (UE?) cena gruntów rolniczych wzrosła o 3700 %. Ale my nie mamy się co martwić. Mamy wszak dopłaty rolnicze, czyli taki cymes, dzięki któremu wiemy co mieć, a czego nie mieć, co kupować, a czego nie etc. Dzięki takiemu układowi Ci, których nie będzie stać na kupno ziemi, to takiej dopłaty nie dostają, ale Ci którzy już ziemię mają i się nią zajmują dostaną pomoc fundowaną z kieszeni wszyskich podatników. A propos wie ktoś gdzie można kupić 1000 m2 w okolicach Trójmiasta za ok. 60-70 zł?

System dotacji dla rolników za samo tylko posiadanie określonego gospodarstwa rolnego dał pole do tego co Polacy potrafią najlepiej. Jak grzyby po deszczu pojawiło się mnóstwo firm doradzających i umożliwiających łatwiejsze wyciągnięcie kasy od EuroSojuza. Okazuje się, że na pomocy dla 'potrzebujących', jak zwykle zarabiają również dobrze 'poinformowani'.

Pars pro toto mam dla nowego premiera tylko jedno przesłanie, napisane niegdyś przez wybitnego ekonomistę Ludwiga von Misesa:

"Interwencjonizm nieuchronnie prowadzi do socjalizmu."

My też o tym pamiętajmy.

Rys. A.Gacparski
środa, 14 czerwca 2006
Trzy prawa Lema:

1. Nikt nie czyta. (w zasadzie logiczniej byłoby napisać: Nikt czyta. Skoro czyta nikt to, co jest napisane nie jest czytane:)
2. Jeśli już ktoś czyta, to nie rozumie.
3. Jeśli przeczyta i zrozumie, zaraz zapomina.

Nie mam złudzeń, że większość rozsądnych punktów widzenia wcale nie jest brana pod uwagę. Jeśli nawet już zostanie przyznana racja autorowi tekstu, jest to racja żywnościowa. Dziś w telewizorni w zrzutce ekranowej TVP usłyszałem, że niejaka anonimowa "Unia Europejska" domaga się wzrostu cen LPG, gdyż (uwaga!) w krajach Wspólnoty stanowi się, że cena gazu musi kosztować przynajmniej 70 % w stosunku do benzyny bezołowiowej.

Przerażony byłem niesamowicie, dlatego że w późniejszym tzw. 'materiale filmowym' nie usłyszałem żadnej wypowiedzi odpowiedniego człowieka, który by to potwierdzał albo też dowodu w postaci 'śledztwa dziennikarskiego' i przytoczenia chociażby jakiejś dyrektywki KE albo PE. Później dowiedziałem się, że akcyza na sprowadzane auta zza granicy zostanie zastąpiona miarodajnie wyższym podatkiem 'ekologicznym', gdyż wszyscy oszukują fiskusa i na fakturach wpisują zaniżone kwoty transakcji. Od podatku, który jak mniemam, ma uniemożliwić zagracanie polskich przełajowych i kołoodpornych dróg oraz zrekom
pensować szkody wyrządzone środowisku. Myliłby się ten, kto myśli że chodzi tu o środowisko przyrodnicze, gdyż ono siłą rzeczy i natury nie jest w stanie zapewnić sobie 'należytej' ochrony banknocikami wyciułanymi od podatnika. Tym kto kosi ławicę pieniędzy jest, jak zazwyczaj w takich wypadkach, administracja skarbowa. Wszystko wspólne, wszystko nasze, tylko ten ohydny kapitalista chce mieć więcej dla siebie.


No dalej...Podnieście nam podatki!

I wtedy gruchnęła wieść wyściółająca nerwy i gruczoły. Nie-wieść. Minister Finansów, Zyta Gilowska realizuje swoje obietnice podatkowe. Spadek łaski w formie darowizny. Szkoda, że tylko dla najbliżej rodziny, ale narazie dobre i to. W ten sposób, niepoganiając resortu finansów, jak prosiła pani wicepremier doczekamy się i likwidacji podatku dochodowego? Nadzieja umiera ostatnia.

A na deser rzec można, że Podolski jest bez formy, zresztą jak cała reprezentacja Niemiec, a Klose potrafi strzelać gole tylko ze spalonego albo z dobitki. W takich predyspozycjach nie mają oni czego szukać na mundialu, tym bardziej w meczu z Polską. Kto wygra mecz?!

Zobacz:
Prawdziwa Cena Benzyny

niedziela, 28 maja 2006
Sprawa Żydowskich roszczeń, za której ujawnienie Stanisław Michalkiewicz został okrzyknięty przez Chór Autorytetów Mendialnych (w skrócie Ch.A.M.) naczelnym antysemitą RP toczy się dalej.

I.

Tomasz Sommer w "Najwyższym Czasie!" nr 21/2006 pisze:

"Na stronie Światowego Kongresu Żydów (www.worldjewishcongress.org) ukazało się zupełnie zdumiewające oświadczenie. Wynika z niego, że piastujący stanowisko polskiego ministra Ryszard Schnepf, zdymisjonowany właśnie doradca ds. polityki zagranicznej premiera Kazimierza Marcinkiewicza, pracował nie tylko dla dobra polskiego rządu, ale także na korzyść prywatnej żydowskiej organizacji. Co więcej, oświadczenie sugeruje, że w swych działaniach motywował się sytuacją osobistą, a wręcz rasową! Aby uniknąć nieporozumień, cytuję cały komunikat w języku angielskim, w takiej formie, w jakiej znajduje się na stronie WJC:"

"Delay in Polish restitution likely after resignation of minister 19 May, 2006


The resignation of a Polish Cabinet minister may delay the passage of a restitution bill for Jewish property, JTA reports. Secretary of State Ryszard Schnepf quit this week after a newspaper article in which he was quoted as saying that Poland’s prime minister wanted the country to join in a German-Russian oil pipeline. Schnepf, whose father was the head of the Polish Jewish community during the Communist regime, was in the midst of negotiating the details of a law that would compensate Jews for the confiscation of their property by the Nazis and Communists. Meanwhile, a meeting that was to take place on the compensation bill earlier this week between prime minister Kazimierz Marcinkiewicz and leaders of the Claims Conference was canceled. Gideon Taylor, executive vice president of the Claims Conference, told JTA: “We are concerned that the departure of secretary of State Schnepf will delay the process, and we are urging the Polish government to move rapidly to introduce and improve the proposed legislation".

ciąg dalszy tutaj.

Jak pisze t-800 na blogu "Rzeczpospolita Wyborcza" pierwsze strony wysokonakładowych gazet są raczej zarezerwowane dla innych tematów. Sądzę, że nie o chodzi o to, co się pojawia w mediach, tylko w jakim kontekście. A kontekst po felietonie Michalkiewicza z 29 marca br. jest już tak urobiony przez środowisko medialne, ażeby wyjaśnić o co chodzi w tej sprawie wystarczyłoby przedrukować ten felieton, bądź przynajmniej wyjaśnienia wypowiedziane przez red. Michalkiewicza tydzień później. Nic więcej.

Tylko skoro wszystko szło po myśli Judejczyków to dlaczego Premier zdymisjonował ministra Schnepfa? Dziwne to, zwłaszcza gdy wie się o ostatnim liście Premiera do Marka Edelmana. Czyżby Premier w końcu zapoznał się z treścią sławnego felietonu czy też jest to część gry prowadzonej w niezdefiniowanym dla społeczeństwa interesie? Dlaczego żadna agencja prasowa nie zainteresowała się powodami dymisji min. Schnepfa w kontekście oświadczenia WJC?

II.

Jaki związek z powyższą sprawą (wielowątkową rzecz jasna) może mieć ów dzisiejszy śmieszny atak na naczelnego rabina RP, w dodatku wszystko to powiązane z pielgrzymką papieża, Bendykta XVI?

To są pytania, na które ciężko jest znaleźć PRAWDZIWE wytłumaczenie. Kto jest tu rzecznikiem czyjego interesu, a kto tylko pożytecznym idiotą...

Linki:

Dla kogo robił Schnepf?
Sprawa Michalkiewicza - audio

Update: A co mówi o Żydach Stanisław Michalkiewicz?

"
Generalnie jednak uważam, że naród żydowski jest taki sam, jak inne i dlatego należy traktować go tak samo, jak inne narody, bez żadnych dziwnych przywilejów. Nie uważam na przykład, by naród żydowski traktować z jakąś specjalną ostrożnością, jak dajmy na to traktuje się człowieka niespełna rozumu. Kiedy taki wariat powiada np. że jest Napoleonem, albo Panem Bogiem, to jego otoczenie raczej mu się nie sprzeciwia, żeby nie sprowokować jakiegoś ataku furii. W przypadku człowieka normalnego odwrotnie – stara się jak najszybciej wyprowadzić go z błędu.

Ja traktuję Żydów jako naród normalny, bo nie widzę powodu, by ze względu na to, iż Hitler kiedyś wymordował Żydów, wszyscy inni Żydzi mieli cieszyć się jakimiś specjalnymi względami."

Czy to jest antysemityzm?

Całość tutaj.
środa, 17 maja 2006
Kiedy podpisywałem się pod listem popierającym działania Premiera Kazimierza Marcinkiewicza nie byłem przygotowany, że niestety Pan Premier okaże się (w nieświadomej grzeczności lub uświadomionej konieczności) rzecznikiem interesu Światowego Kongresu Żydów.



Obiektywna "Gazeta Wyborcza" opublikowała list Premiera do Marka Edelmana następującej treści:

"Odpowiadając na Pana list w sprawie Radia Maryja, pragnę przekazać wyrazy ubolewania ze względu na zaistniały ostatnio przypadek wypowiedzi antysemickiej na antenie rozgłośni. Zgadzam się z Pana apelem, że należy eliminować szerzenie nienawiści rasowej.

Niemniej jednak wyjaśnienie sprawy, która stała się bezpośrednią przyczyną Pana interwencji, leży nie w kompetencji rządu jako takiego, ale niezależnej instytucji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Przede wszystkim pragnę zapewnić Pana, że moja - jak dotąd kilkakrotna - obecność na antenie Radia Maryja w żadnym razie nie była wyrazem solidaryzowania się z żadnymi niegodnymi, szerzącymi nienawiść wypowiedziami wobec kogokolwiek. Była za to wyrazem solidaryzowania się ze wszystkimi słuchaczami i ludźmi dobrej woli. Szanuję wszystkich ludzi bez względu na pochodzenie i religię. Staram się też udowadniać to swoimi czynami.

Zapewniam Pana, że zależy mi na kontynuowaniu tradycji tolerancji i szacunku między narodami. Musimy wspólnie pracować nad przezwyciężaniem negatywnych stereotypów. Deklaruję też, że w przypadku łamania prawa odpowiednie organy wymiaru sprawiedliwości będą skutecznie reagować.

Pozostaję z wyrazami szacunku

Prezes Rady Ministrów

Kazimierz Marcinkiewicz

Warszawa, 11 maja 2006 r.
"

Dla przypomnienia par excellence - O zarzutach KREM-u

Zaznaczony na czarno fragment listu uważam za SKANDAL i wprost nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Premier również felietonu Stanisława Michalkiewicza z dnia 29 marca 2006 r. nie słuchał. Nie ma w nim żadnych antysemickich treści, chyba że przewartościujemy pojęcia i o tym kto jest antysemitą decydować będzie to kogo NIE LUBIĄ Żydzi, a nie kto Żydów NIE LUBI.

Polecam:
Norman Finkelstein - Przesiębiorstwo Holocaust



Grafika: A.Gacparski
wtorek, 16 maja 2006
Chociaż z Sz.P. Hubertem Koziełem i Eurojihad.org nie zgadzam się w wielu punktach, np. zapatrywania na Adama Wielomskiego, Stanisława Michalkiewicza, konserwatystów etc. to list do premiera jest inicjatywą, którą warto zauważyć i poprzeć zwłaszcza w sytuacji, kiedy opętane szałem przyklejania nalepek i "obywatelskich akcji protestu" w tępym lewackim doktrynerstwie zwalczania ksenofobii poprzez jej przejawianie, internetowe akcje i "obiektywne mendia" otaczają nas swoją "tolerancyjną postawą" i walką w obronie rzekomo zagrożonej "demokracji". Alea iacta est.

"Wszak najlepszym ministrem edukacji byłby ten, który zniósłby wszystkie kuratoria, sprywatyzował szkoły a następnie dokonałby samounicestwienia własnego ministerstwa." (Adam Wielomski). W jednym zdaniu pięknie wyłożone najrozsądniejsze wyjście z sytuacji. Tu, jak i w większości wypadków - popieram słuszną sprawę (buonna parte), a nie człowieka.

List do Kazimierza Marcinkiewicza, Premiera RP

"Szanowny Panie Premierze,

[...]
Składam niniejszym wyrazy poparcia dla Pańskich działań podjętych w zakresie obsady stanowiska szefa resortu edukacji jak również w sprawie planów zreformowania polskiej oświaty. Uważam, że akcentowanie wartości patriotycznych w trakcie procesu wychowawczego nie tylko w niczym nie zagraża naszemu społeczeństwu, ale też pozwala budować nam przyszłość na trwałych fundamentach. Wystarczy przypomnieć, że propagowanie patriotycznych postaw w szkole jest ważnym elementem choćby amerykańskiego systemu edukacyjnego.

[..] Gdzie byli Ci ludzie - tak dbający o polskie szkolnictwo kiedy w działaność polityczną włączył się ZNP który stał się współorganizarorem - głównie wskutek osobistych sympatii paru wysoko postawionych członków - tzw dni "Stop wojnie" które organizowały organizacje skrajnie lewicowe, lewackie i anarchistyczne. Podobnie naglaśniane były działania "Inicjatywy uczniowskiej" - skrajnie lewicowej organizacji anarchistycznej. Gdzie byli Ci ludzie kiedy ministrem edukacji został Jerzy Wiatr - którego "dorobek" składa się m.in z wierszy pochwalnych ku czci Józefa Stalina. Czy minister Giertych sprawdzi się jako szef resortu edukacji- trzeba to będzie po prostu ocenić po jego czynach na tym stanowisku. Jakiekolwiek protesty będa miały uzasadnienie jeśli Roman Giertych rzeczywiście zacznie popełniac błędy - wtedy pojawi się merytoryczna podstawa protestu. Nie można tego przecież oceniać tego zanim podejmie pracę! Podobnie irracjonalnym argumentem jest zarzucany Romanowi Giertychowi "brak doświadczenia w zakresie pracy na stanowiskach związanych z oświatą". Czy lepszym kandydatem - byłby szef ZNP - który osobiście zrobił co było w jego mocy aby ZNP - samorząd pracowników oświaty - wziął udział w organizacji demonstracji przygotowywanych przez skrajną lewicę - o czym już wcześniej nadmieniłem? Pozytywnym zwiastunem pracy nowego ministra jest choćby jego apel do młodzieży wszechpolskiej w sprawie zmiany spojrzenia na stosunki ukraińsko - polskie.[..]

[..] Mój stanowczy sprzeciw wywołuje szczególnie forma protestu wobec Romana Giertycha. Twierdzenia o "odwrocie od demokracji", "nadchodzącej faszyzacji" są niepoważne i poddają pod wątpliwość czy ludzie Ci w ogóle rozumieją te słowa. Obserwujemy ostatnio rzecz bardzo niepokojącą - chodzi o batalię jaką środowiska lewicowe toczą ostatnio o polską oświatę. W rozumieniu tych ludzi "apolityczna" szkoła to szkoła tworzona w myśl ideałów "Nowej Lewicy" i lewicowego sposobu myślenia. Na takie rozumienie słowa "apolityczna" przyzwolenia być nie może.[...]"

Źródło: List do Kazimierza Marcinkiewicza, Premiera RP
środa, 19 kwietnia 2006
Wszyscy wiemy, że Gazeta Wyborcza jest obiektywną i niezwykle rzetelną gazetą. Do tego jeszcze jak nie publikacja Apokryfu Judasza, to cenna wiekuista promocja na nasz ulubiony informator. Oczywiście wszystko w ramach nierównej walki z krwożerczym dumpingiem axelspringerowego "Dziennika".

W dobie ciągłego dostępu do informacji za pomocą internetu, zastanawiam się kto jeszcze kupuje dzienniki, których w całości nie jest w stanie przeczytać. Bo i po co? Cieszę się tylko z tego, że zaostrzy się konkurencja na rynku i co za tym idzie zostanie złamany monopol informacyjny Gazety Wyborczej. Jest szansa ("nadzieja zawsze umiera ostatnia"), że zrobi się uczciwiej i ciekawiej. Nuda jak flaki z olejem, czasem skręca kiszki kiedy ma się okazje czytać doniesienia większości codziennych mediów. Ja dawno zrezygnowałem z wydań papierowych, gdyż szkoda na to czasu, pieniędzy i drzew. Jeśli "Dziennik" nie rozwinie swojego serwisu informacyjnego tak jak GW może się spalić na panewce oczekiwań ludzi myślących, do których swoją ofertę przecież składa.

Monopol informacyjny próbuje również złamać Warpman, którego inicjatywę Blogosfery Polskiej Prawicy popieram i rozsyłam w różnych miejscach. Bez nachalnej propagandy. Prawda nie potrzebuje żadnej propagandy.

Aby zrozumieć procesy jakie przechodzi obecnie nasza umiłowana ojczyzna obowiązkowa jest lektura książki Waldemara Łysiaka - Rzeczpospolita Kłamców: Salon, filmu Nocna Zmiana, czy wiedza o celu działalń Komisji Michnika. Z tymi wiadomościami łatwiej pojąć dawne i niedawne manipulacje "GW" vel "Prawda", o których można przeczytać na stronie Indymedia.org.

GW - Sreberko na wagę półtora złotego.

Głośno się zrobiło o Stanisławie Michalkiewiczu. Chociaż sprawa już przycichła, bo salon zdał sobie sprawę, że podnosząc publiczne larum robią lepszą reklamę prawdzie niż było to ich pierwotnym zamiarem i interesem. Aby samemu ocenić jaki ma wymiar ta bezprecedensowa i nienawistna nagonka polecam ściągnąć lub przeczytać ten felieton, który poruszył lawinę oraz ciekawy i cenny wykład jaki sam zainteresowany wygłosił w Klubie Prawicy.net.

Felieton z 29 marca (download) & Wersja drukowana

Wykład S.Michalkiewicza o nagonce na swoją osobę (download). Szczególnie polecam!
 
1 , 2
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Niepoprawny Wyborca w katalogu Gwiazdor